Osobowość Roku - 2022

Nienadówka 1980 - wystawa

Foto zmiany

Losowy album


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam

Rodzina Trynieckich


Amerykański sen i przeznaczenie.
Wyjazdy zarobkowe do Stanów Zjednoczonych - po dawnemu zwanych „Hameryką” - były na przełomie XIX i XX wieku częstym sposobem na wyrwanie się z galicyjskiej biedy. Obok kierunku duńskiego i francuskiego, także mieszkańcy Nienadówki chętnie wybierali tę drogę. Bohaterami tej opowieści jest rodzina Trynieckich. Ich „amerykański sen” zapowiadał się obiecująco: praca, zarobek, szansa na dostatniejsze życie. W sercu jednak wciąż mieli Nienadówkę - jak wielu innych pragnęli powrotu. Wrócili, lecz nie był to wybór, który przyniósł im szczęście.

Nazwisko Tryniecki nie było w Nienadówce szczególnie rozpowszechnione, choć pojawia się w księgach parafialnych. Protoplasta rodu, Krzysztof Tryniecki, pochodził z pobliskiej Turzy. Informacje o nim znajdujemy m.in. w opracowaniu „Cmentarz w Nienadówce 2000” autorstwa Genowefy Mazur. Do Nienadówki przybył jako wdowiec, tu się ożenił i osiadł. Jego pierwsza żona na miejscu - Z. Chorzępa - zmarła wkrótce po ślubie. Następnie poślubił Marię Kus, z którą miał kilkoro dzieci: Zofię (1877–1949), Agnieszkę (1881–1933), Annę (1892–1942, żonę Jana Piersiaka), Józefę (żonę Wawrzyńca Gielarowskiego) oraz syna Jana (1875–1940). Krzysztof zmarł 13 września 1925 roku w wieku 86 lat; jego żona Maria – 14 lipca 1920 roku. Ich groby nie przetrwały do naszych czasów.

Najważniejszą postacią tej historii jest jednak ich syn - Jan Tryniecki (1875-1940).

Jan urodził się 14 lutego 1875 roku jako syn rolników Krzysztofa i Marii Kus, zamieszkałych pod numerem domu 173. Interesującą ciekawostką jest fakt, że został ochrzczony przez ks. Marcina Białego - proboszcza z Trzebosi - co mogło być wynikiem sąsiedzkiego zastępstwa.

powiększ zdjęcie

Jego przyszła żona, Agata Nowak, urodziła się 3 stycznia 1875 roku w Nienadówce w rodzinie Józefa Nowaka i Marii z domu Flejszer. Dorastała w trudnych warunkach - pięcioro jej rodzeństwa zmarło przed ukończeniem trzeciego roku życia, co nie było rzadkością w tamtych czasach. Śmiertelność wśród dzieci nie tylko Nienadówki, była wówczas ogromna, zainteresowanych odsyłam do Księgi zgonów z lat 1788 - 1911. Agata była młodszą siostrą Wojciecha Nowaka, a tym samym ciotką Stanisława, Kazimierza, Władysława, Nowaków.

powiększ zdjęcie
Nie znamy dokładnej daty emigracji rodziny Nowaków do Ameryki. Prawdopodobnie jako pierwsi wyjechali bracia Agaty - Jan i Michał. W 1905 roku Agata, przebywając już w USA, zaprosiła brata Jana do miejscowości Holyoke w stanie Massachusetts - ośrodka licznej Polonii. W 1910 roku spotkali się ponownie w Chicago, planując zakup ziemi w Nienadówce jako spadku po matce Mariannie Fleszer.

Wiemy też, że w między czasie Agata Nowak będąc jeszcze stanu wolnego przyjechała do Nienadówki, by ponownie powrócić za ocean w 1908 roku.

Jan Tryniecki i Agata Nowak, córka Józefa Nowaka i Marianny z d. Flejszar, pobrali się najprawdopodobniej w Stanach Zjednoczonych - brak ich aktu ślubu w księgach parafialnych Nienadówki zdaje się to potwierdzać. Tam też urodziła się ich pierwsza córka, Zofia. Zachowane fotografie pokazują ich jako ludzi dobrze ubranych, zamożnych i zadowolonych - to obraz ich „lepszego życia”.

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie

Wg spisu ludności datowanego na 21 kwietnia 1910 roku, w mieście Winthrop, 133, Kennebec, Maine, pod numerem wynajmowanego mieszkania (?) 175 zamieszkiwali:

Trynicki John, jest głową rodziny, ma 33 lata i jest 5 lat po ślubie. Do USA przybył w 1903 roku. Nie mówi po angielsku. Jako zajęcie wpisano słowo "Nap"(?), jako miejsce pracy Nap Maelmo (??), pracował fizycznie.

Trynicki Agata, żona lat 33, jest 5 lat po ślubie, imigrowała do USA w 1903 roku, jako zajęcie podano "weaver" (tkacz) w Woolen Mill, była tkaczką w fabryce włókienniczej.

Trynicka Zofia, córka licząca 3 lata, urodzona w Maine.

Albert (Adalbert - Wojciech), szwagier Jana Trynieckiego, liczący lat 37, przybyły do USA w roku 1910, pracujący jako "blanket washer" (pracz koców?) w Woolen Mill.

powiększ zdjęcie

W powyżej zamieszczonym dokumencie odnotowano, zamieszkanie i pobyt w Ameryce, Alberta? Adalberta (Wojciecha Nowaka), szwagra Jana, mającego wówczas 37 lat. W rodzinie Nowaków nigdy nie wspominano o emigracji Wojciecha Nowaka, brata Agaty. Być może i on wyjechał w ślad za siostrą by, dorobić grosza. Podany w spisie wiek (37) pasuje do daty urodzenia (1872) Wojciecha Nowaka, który wówczas był już mężem i ojcem czwórki dzieci.

O wspomnianych wcześniej dwóch braciach Agaty i Wojciecha nie wiemy prawie nic. Jan Nowak figuruje na liście imigrantów, podróżujących z Bremy do Nowego Jorku na statku o nazwie "Barbarossa". Michał w rodzinnych przekazach przetrwał jako ten, co "wyjechał do ameryki i ślad po nim zaginął".

Według relacji rodzinnych Jan Tryniecki wrócił do Nienadówki sam, by budować tu dom. Rodzina Agaty, obserwuje poczynania jej męża i wkrótce donosi jej, że mąż wybrał niezbyt fortunne miejsce do budowy rodzinnego siedliska. Budowę zaplanował na terenie podmokłym i nienadającym się do zamieszkania. Zdesperowana tymi wiadomościami, Agata Tryniecka decyduje się na powrót z Ameryki, by osobiście dopilnować budowy domu. Jej wyborem pod budowę został plac zwany "flejszerówka" odziedziczony po jej matce, Marii Flejszer.

Przekazy rodzinne są niejednoznaczne - według nich Agata miała przebywać w Nienadówce krótko i wrócić do Ameryki, to jednak nie do końca zgadza się z faktami, ponieważ 29 stycznia 1912 roku w Nienadówce urodziła się ich druga córka - Weronika.

Z rokiem 1912 wiąże się także interesująca opowieść rodzinna - o rzekomej próbie wejścia Trynieckich na pokład Titanica i nie wpuszczeniu ich z powodu braku miejsc w najtańszej klasie. Historia ta, zaistniała po głośnym filmie Titanic - nakręconym w 1997 roku. Weronika Nowak - żona Michała, słysząc w radio o tym filmie powiedziała - „tak miało być z Trynieckimi”. Weronika dopytywana twierdziła że Tryniecka, lub ich oboje, zostali zepchnięci z trapu tego kolosa, bo pokład tzw. biedoty był już przepełniony. Potem cieszyli się, że ich tam nie było, że zostali w ten sposób szczęśliwie ocaleni.

powiększ zdjęcie

Czy był to jedynie przypadek, czy też rzeczywiście Trynieccy planowali wspólny powrót do Ameryki? Trudno dziś jednoznacznie odpowiedzieć. Mało prawdopodobne wydaje się, by Agata miała wracać sama, pozostawiając w Nienadówce dwie córki, w tym jedną kilkumiesięczną. Tym bardziej, że jej mąż nie radził sobie najlepiej nawet z budową domu. Jak było naprawdę - dziś już nie dociekniemy, możemy jedynie snuć przypuszczenia. Zbliżała się także I wojna światowa; możliwe więc, że Agata wróciła do Nienadówki jeszcze przed jej wybuchem, albo po 1912 roku nie wyjeżdżała już wcale.

Pracowitość i determinacja w dążeniu do poprawy losu były wśród mieszkańców Nienadówki ogromne. Wymagało to wielu wyrzeczeń, pracy ponad siły i wielkiego samozaparcia - a mimo to los nie zawsze sprzyjał. Powrót Trynieckich z uciułanymi „piniędzmi” nie przyniósł im szczęśliwego zakończenia.

Jan Tryniecki, jak wielu mężczyzn z Nienadówki, po wybuchu wojny w lipcu 1914 roku został wraz ze swoim szwagrem Wojciechem Nowakiem zmobilizowany do armii austro-węgierskiej. Walczył „za Cesarza”, choć nie wiemy, jak długo - nie figuruje na znanych listach strat. Wiadomo natomiast, że jego powrót do domu, był długi i trudny; według przekazów wracał aż z Syberii, w dużej mierze pieszo.

Jan Tryniecki nigdy nie był człowiekiem szczególnie energicznym, lecz po powrocie zmienił się całkowicie - stał się wyciszony, zobojętniały, pozbawiony dawnej werwy. Przeżycia wojenne i niewola odcisnęły wyraźne piętno na jego psychice i zdrowiu. Dodatkowym ciosem była widomość o śmierć córki Weroniki. Dziewczynka zmarła 4 września 1915 roku, mając zaledwie trzy i pół roku. Według rodzinnych przekazów utonęła w sadzawce - takich zbiorników było wówczas wiele przy gospodarstwach w Nienadówce.
powiększ zdjęcie

Kolejne nieszczęście przyszło 24 czerwca 1925 roku - zmarła ich starsza córka Zofia, mając 17 lat. Została pochowana na cmentarzu parafialnym w Nienadówce. Jej grób z dębowym krzyżem i charakterystyczną drewnianą tabliczką z wyrytym napisem przetrwał dość długo. Kronikarka parafialna p. Genowefa Mazur w swoim opracowaniu Cmentarz w Nienadówce - 2000, z którego pochodzi powyższe zdjęcie, zamieściła również napis tam umieszczony:

Tu spoczywa
Zofia Tryniecka
przeżyła 17 lat
Zmarła 24 czerwca 1925r.

powiększ zdjęcie

W kolejnych latach podniszczony krzyż drewniany wymieniono na metalowy z wyraźnym jednak napisem. Nie był to więc grób zapomniany, bezimienny, jednak ok. roku 2012 zniknął. W tym miejscu dokonano innego pochówku, dalszej kuzynki Zofii Trynieckiej, ale już bez wspomnienia o tej, która spoczęła tam dużo wcześniej.

Lata 30. XX wieku znaczyły się wielką biedą, nie tylko w Nienadówce, ale i na całej polskiej wsi. Trynieccy utrzymywali się z gospodarstwa, po amerykańskich dolarach pozostało już tylko wspomnienie. Samotni i przybici niedolą, w odruchu dobrego serca, a może nadzieją wyręki na stare lata, powzięli decyzję o wzięciu do siebie za swojego - tak się wtedy brało - bratanka Agaty Trynieckiej, Michała Nowaka.

Chłopak po śmierci swojej matki Anieli (1925) i ojca Wojciecha (1936) mając kilkanaście lat został sam z jeszcze młodszym bratem Władysławem. Nigdy już nie dowiemy się dlaczego, ciotka Agata przysposobiła jak swojego tylko Michała, drugiego z braci pozostawiając samopas, bez nadziei na przyszłość w rodzinnej wsi.

Michał Nowak zawsze bardzo chwalił ciotkę Agatę, jako opiekuńczą i dobrą, była radosną i śmiejącą się osobą, to śmierć córek zmieniła jej nastawienie do życia, wuj Jan Tryniecki z biegiem lat stawał się coraz bardziej nieobecny. Ich szczęście rodzinne, które zapowiadało się tak pięknie, nie trwało zbyt długo.

Jan Tryniecki zmarł 21 listopada 1940 roku, jego żona Agata z domu Nowak dwa lata później, 30 lipca 1942 roku. Przysposobiony przez nich Michał Nowak znów został sam, ale był już pełnoletni, jego brat Władysław wyjechał na roboty do Rzeszy, starsi, Kazimierz i Stanisław, emigrowali już przed II wojną do Francji.

powiększ zdjęcie

powiększ zdjęcie


powiększ zdjęcie Po Janie i Agacie Trynieckich postało nie wiele, dwa kufry podróżne i reklama przewoźnika, której kiedyś dali się uwieść. Przetrwały, bo były one przechowy jak relikwie przez tego, którym się kiedyś zajęli - Michała Nowaka. Nikomu w domu, nie wolno było ich ruszać, ani dotykać bez pozwolenia ojca.

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie


Jan Tryniecki zmarł 21 listopada 1940 roku, jego żona Agata - 30 lipca 1942 roku, oboje spoczęli na nienadowskim cmentarzu, ich groby nie przetrwały. Michał Nowak pytany po latach o nie, odpowiadał: „1925 umarła mi matka, 1936 ojciec, 1937 brat Szczepan, 1939 macocha Anna, 1940 ojczym Jan Tryniecki, 1942 II macocha Agata. Przestałem chodzić na cmentarz, bo ciągle towarzyszyła mi tylko śmierć, żadnej w życiu radości.”

Dawniej cmentarz wyglądał inaczej - większość grobów stanowiły ziemne mogiły, często bez trwałych oznaczeń. Z czasem znikały bez śladu, tak jak pamięć o wielu ludziach i ich losach.

Historia rodziny Trynieckich pozostaje przejmującym świadectwem losów galicyjskich emigrantów - ludzi pracowitych, pełnych nadziei, których życie, mimo wysiłku i poświęceń, nie zawsze kończyło się szczęśliwie.

przyg: Antonina Krzanowska
oprac: Bogusław Stępień

Comments: 0

About | Privacy Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013