Osobowość Roku - 2022

Nienadówka 1980 - wystawa

Foto zmiany

Losowy album


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam

Bielak Jan


nauczyciel, poseł, społecznik
Jan Bielak (ur. 1886 w Siedlcach k. Nowego Sącza) był synem Stanisława Bielaka i Katarzyny z Nowaków. Był nauczycielem, działaczem ruchu ludowego oraz posłem na Sejm.

Większość życia spędził jako nauczyciel w powiecie kolbuszowskim, głównie w Trzebosi. Jako poseł z ramienia PSL często odwiedzał również Nienadówkę. Była to liczna wieś, dysponująca znaczną liczbą głosów wyborczych i przyjaznym klimatem dla tej partii chłopskiej - przynajmniej do przewrotu majowego w 1926 roku.

W tygodniku politycznym „Piast” można odnaleźć kilka relacji z takich wizyt, pisanych przez mieszkańców Nienadówki. Podpisali się pod nimi: sekretarz Stanisław Hertel, Fr. Drapała, M. Nowak i J. Ożóg. Poniżej zamieszczono ich relacje w oryginalnym brzmieniu.

Zdjęcie z legitymacji poselskiej
Jan Bielak (1922)



PIAST – Kraków, 11 marca 1923 r.

Nienadówka w Kolbuszowskim. W styczniu przybył do nas poseł Jan Bielak. W domu ludowym zebrało się mnóstwo ludzi z naszej i okolicznych wsi. Poseł Bielak omówił szeroko położenie polityczne i gospodarcze państwa. Przemawiał również inwalida Ożóg. Uchwalono jednomyślnie votum zaufania dla posła Bielaka i dla całego klubu P.S.L. Wyrażono pogardę tym, którzy przez wysuwanie dzikich list wyborczych osłabili siłę chłopską i dopomogli do zwycięstwa wrogom. Po wiecu udzielał poseł Bielak porad w kancelarii gminnej.

J. Ożóg



PIAST – Kraków, 23 marca 1924 r.

Nienadówka w Kolbuszowskim. Dnia 9 marca b.r. odbyło się u nas w Domu Ludowym zebranie na którym poseł naszego powiatu Jan Bielak złożył sprawozdanie poselskie. Zebrani uchwalili tak posłowi Bielakowi, jak i całemu Klubowi P.S.L. pełne votum zaufania, Brylo - Plutowcom zaś oburzenie z żądaniem, by złożyli mandaty, bezprawnie zrabowane stronnictwu.

Fr. Drapała - M. Nowak



PIAST – Kraków, 7 lutego 1926 r.

Kolbuszowskie. Nienadówka. Dnia 6 stycznia b. r. odbyło się w tutejszym Domu ludowym zgromadzenie P. S. L. „Piast”, przy współudziale posła Jana Bielaka. Przewodniczył naczelnik gminy, p. Szczepan Nowak, sekretarzował p. St. Hertel. Zebranie miało charakter pogadanki rolniczo-gospodarczej.

W krótkim a rzeczowym przemówieniu dał p. poseł wyczerpujący obraz racjonalnej gospodarki rolnej w Danii, stawiając to małe państewko za wzór całej Polsce, a zwłaszcza polskim rolnikom. Następnie w gorących słowach zachęcał mówca do tworzenia organizacji spółdzielczych, jak Kółek rolniczych, mleczarń, jajczarń itp. Na żądanie zgromadzonych wyświetlił pos. Bielak sprawę zakładania spółek
drenarskich. Na zakończenie przedstawił p. poseł w kilku słowach stanowisko Klubu P.S.L. „Piast" w ostatnim przesileniu i stanowisko innych, niby chłopskich klubów, objaśnił sprawę konkordatu oraz reformę rolną.

Po przemówieniu wywiązała się żywa dyskusja, w której między innymi głos zabrali gospodarze: Motyl St., Śliz M, Chorzępa J., Nowiński Bartł, omawiając, oprócz spraw miejscowych, również braki w pracy państwowej. Zebranie zakończono uchwaleniem wotum zaufania dla Klubu P.S.L. i prez. Witosa oraz całego szeregu rezolucji treści politycznej, gospodarczej i społecznej.


sekretarz



Po przewrocie majowym, dokonanym w dniach 12-15 maja 1926 roku w Warszawie przez marszałka Józefa Piłsudskiego, nastał trudny czas dla stronnictwa, z którym związany był poseł Jan Bielak. W Nienadówce również do głosu doszli zwolennicy tzw. „sanacji”, spychając działaczy PSL na margines życia publicznego.

Po wyborach parlamentarnych w 1928 roku nie ma już Jana Bielaka na liście posłów II kadencji Sejmu. Nadal działał jednak w regionie i pracował jako nauczyciel w szkole w Trzebosi. Ówczesne władze oraz ich lokalni działacze - także w Nienadówce - nie zapomnieli o nim.

16 października 1932 roku w tygodniku ilustrowanym „Przyjaciel Ludu”, będącym organem konkurencyjnego wobec PSL Stronnictwa Ludowego, ukazał się list mieszkańca Nienadówki podpisanego jako „Niezależny”. Autor krytycznie ocenia w nim działalność Jana Bielaka na terenie Nienadówki, zarzucając mu m.in. nieudane przedsięwzięcia spółdzielcze.


PRZYJACIEL LUDU - Kraków, 16 października 1932 r.
Spółdzielczość piastowców w Nienadówce.

Ze smutkiem w duszy stwierdzam, że nieszczęśliwszej spółdzielczości nad tę, jaką w naszej gminie Nienadówce pow. kolbuszowskim spłodzili b. prezes pow. "Piasta" Marcin. Śliz i b. poseł Jan Bielak, pod patronatem pow. instr. rol. Ingrama, nie sposób byłoby znaleźć z pewnością w całej Polsce.

Powołana przez nich do życia w r. 1929 melioracja gruntów już w następnym roku została pozbawioną istnienia. Pozostawia po sobie nieutulony żal, około 20 osób, którym przypadnie pokryć koszta "pogrzebu" powyżej 10 tysięcy zł.

Spółdzielnia pod nazwą "Radiowej" zapadła w głęboki sen letargiczny, z którego, jak sądzę jej twórcy i najbliżsi przyjaciele, już się nie obudzi nigdy.

Mleczarnia spółdzielcza powstała w r. 1925. W okresie dobrej koniunktury dawała rękojmię szybkiej i długotrwałej żywotności ku zadowoleniu spółdzielców.

Niestety, ob. Śliz, widząc możliwość osiągnięcia przez nią szeroko pojętej sławy, postanowił jako naczelny kierownik już w następnym roku, nie mając ani grosza gotówki, zbudować dom własny spółdzielni, co też uczynił, uzyskując zezwolenie członków. W ten sposób naraził młodą jeszcze spółdzielnię na ogromny ciężar finansowy, przekraczający kilkakrotnie siły spółdzielni.

Cała możliwość pomyślnego rozwoju spółdzielni została za jednym nierozważnym posunięciem chorobliwej ambicji fatalnego spółdzielcy - sparaliżowana.

Za nadto wygórowane pensje i ekstra diety, popierane przez twórcę i jego krewnych kierowników, kasjerów i fijarzy, wyssały soki żywotne spółdzielni.

I oto 28 sierpnia br. w obecności lustr. Patronaty Sp. Mlecz. Lamersa po kilkugodzinnej agonii zakończyła swój żywot, pozostawiając jako następstwo nieobliczalnej i nieopartej na podstawach ideowych gospodarki, olbrzymi dług 18 tysięcy zł, a na pokrycie, budynek z inwentarzem łącznej wartości 8 - 9 tys. zł. Po zgonie zebrała się rodzina na naradę familijną.

Postanowiono zlikwidować pozostały spadek. Wybrano w tym celu komitet, zobowiązując go do sprzedaży budynku w przeciągu 1 mies.

Mimo jednak zachęcających ogłoszeń w pobliskim mieście, Sokołowie, nie znalazł się pożądany kupiec.

Wobec tego członkowie Mleczarni uradzili narzucić dom siłą gminie. Mając w swym gronie 17 radnych z wójtem, asesorami, ks. dziekanem, oraz głównym sprawcą nieszczęśliwego położenia Ślizem na czele, zapowiedzieli zebranie Rady gm. na dzień 1 września br. i tu powzięli uchwałę kupna przez gminę tego budynku z przeznaczeniem na szkołę.

Komitet dla zawarcia umowy kupna składa się z wójta, dwóch asesorów i jeszcze dwóch radnych. Rezultat śliczny na korzyść spółki: obiecali za dom 15 tysięcy zł, choć rzeczywista wartość nie powinna przekroczyć 7 tysięcy zł.

Kilku radnych, nie należących do spółki, zgłosiło w tej sprawie rekurs do Starostwa. Spodziewamy się, że Starostwo zakaże wykonania uchwały rady gm., jako godzącej w tak krytycznym czasie w sam puls życia gospodarczego wsi. Jest to pożądane przez cały ogół obywateli gminy tym bardziej, że budynek ten na szkołę się absolutnie nie nadaje, bo jest przystosowanym do wymogów mleczarni, a nie szkoły.


Nienadówka, 30. IX. 1932.
Niezależny.



Jakiś czas temu przekazano mi spis nauczycieli uczących w szkołach w Nienadówce. Został on sporządzony odręcznie w układzie alfabetycznym przez emerytowaną nauczycielkę, panią Genowefę Mazur, która miała dostęp do archiwalnych dokumentów szkolnych. Nie mam więc podstaw, by przypuszczać, że jest on błędny.

Według tego spisu Jan Bielak był nauczycielem w jednej ze szkół w Nienadówce. Niestety przy nazwiskach nie podano żadnych dat, dlatego trudno ustalić, w której placówce i w jakim okresie uczył. Wiadomo jednak, że jego związek z miejscową szkołą potwierdzają również źródła urzędowe z okresu zaboru austriackiego. W Dzienniku Urzędowym c.k. Rady Szkolnej Krajowej w Galicji z 30 września 1917 roku odnotowano zamianowanie dwóch nauczycieli do szkół w Nienadówce: Stanisława Chodorowskiego do szkoły w Nienadówce Górnej oraz Jana Bielaka do szkoły w Nienadówce Dolnej.

Jest to kolejna bardzo interesująca postać przewijająca się przez dzieje naszej miejscowości, dlatego chętnie dołączam go do grona „naszych naszych „ciekawych ludzi”.

Jan Bielak pozostawił po sobie także trwałą pamiątkę. W sąsiedniej Trzebosi, z jego inicjatywy i staraniem, powstał Kopiec Niepodległości. Dziś jest on powszechnie znany i szanowany, choć w przeszłości jego losy były związane z różnymi sporami politycznymi.

W zamyśle pomysłodawców miał to być właśnie Kopiec Niepodległości i taką funkcję pełnił do 1957 roku. Wówczas grupa działaczy partyjnych przemianowała go na pamiątkę „strajków chłopskich” z lat 1932-1938, umieszczając odpowiednią tablicę. Do końca okresu PRL miejsce to było raczej zapomniane i stopniowo niszczało, służąc głównie jako plac zabaw dla dzieci i punkt obserwacyjny przy szkolnym boisku.

Spór o kopiec rozgorzał ponownie, gdy część mieszkańców - głównie potomków jego budowniczych - postanowiła przywrócić mu pierwotne znaczenie. Pisma i petycje nie przyniosły rezultatu, a podczas zebrania wiejskiego większość mieszkańców opowiedziała się za pozostawieniem upamiętnienia strajków chłopskich.

Zwolennicy powrotu do pierwotnej idei postanowili więc działać samodzielnie. W 1995 roku, tworząc fakty dokonane, zdemontowali starą tablicę i zamontowali nową, przywracającą nazwę Kopca Niepodległości. Przeciwnicy tej decyzji interweniowali we władzach gminnych, jednak ostatecznie zwyciężyła pierwotna koncepcja twórców. Kopiec pozostał Kopcem Niepodległości, a kolejne władze chętnie uczestniczą w odbywających się tam uroczystościach rocznicowych.

Mieszkańcy Trzebosi również zaakceptowali ten stan rzeczy i dbają o miejsce, które powstało dzięki ich przodkom, rozsławiając ich wieś.

 Szukając materiałów o Janie Bielaku, natrafiłem również na opracowanie jego syna, Zbigniewa Bielaka, dotyczące historii wsi Trzeboś, gdzie autor się urodził. Mam nadzieję, że jego rodzina nie będzie miała pretensji, że wykorzystałem tę pracę na naszej stronie.

Z opracowania tego wynika m.in., że jeszcze przed oficjalnym poświęceniem kopca odbywały się tam uroczystości patriotyczne. Na zdjęciu z lewej, które autor umieścił na okładce i datował na rok 1934, widzimy Franciszkowi Chorzępie wśród delegacji młodzieżowej K.S.M.M. lub Z.M.W., której był założycielem.

Dzięki Franciszkowi Chorzępie, który zajmował się amatorsko fotografią, można również zaprezentować wykonane przez niego zdjęcie z uroczystości poświęcenia kopca w 1938 roku.



Z wielką przyjemnością zamieszczę na stronie w całości opracowanie Zbigniewa Bielaka. Dla mnie ciekawym faktem jest także informacja, którą z niego poznałem - rodzina mojego dziadka, Karola Lichoty z Trzebosi Dworzyska, w znacznym stopniu przyczyniła się do powstania tej wspaniałej pamiątki zainicjowanej przez nauczyciela i posła Jana Bielaka.

Poniżej zamieszczam posiadane skany stron książki i mam nadzieję, że pozostałe również wkrótce się tu znajdą. Za każdym razem, kiedy przejeżdżam obok tego miejsca, z szacunkiem pochylam głowę przed Kopcem.

Jan Bielak zmarł w 1943 roku w Mrowli i tam został pochowany.




Od początku

Od początku


przyg: Bogusław Stępień

Comments: 0

About | Privacy Policy | Sitemap | Withdraw contract
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013