Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Bielak Jan


nauczyciel, poseł, społecznik
Jan Bielak (ur. 1886 w Siedlcach k. Nowego Sącza, był synem Stanisława Bielaka i Katarzyny z Nowaków. Nauczyciel, działacz ruchu ludowego, poseł na Sejm.

Większość życia spędził jako nauczyciel w powiecie kolbuszowskim, głównie w Trzebosi. Jako poseł z ramienia PSL często zahaczał o Nienadówkę. Liczna wieś, sporo głosów wyborczych i przyjazny klimat dla tej partii chłopskiej, przynajmniej do przewrotu majowego w 1926 roku. W Tygodniku Politycznym "Piast" można odnaleźć kilka relacji z takich wizyt pisanych przez mieszkańców Nienadówki. Podpisali się jako: sekretarz (Stanisław Hertel ?), Fr. Drapała, M. Nowak i J. Ożóg. Poniżej ich relacje oryginalne i w wersji przepisanej.

Zdjęcie: Wikipedia



PIAST - Kraków 11 marca 1923r.

Nienadówka w Kolbuszowskim. W styczniu przybył do nas poseł Jan Bielak. W domu ludowym zebrało się mnóstwo ludzi z naszej i okolicznych wsi. Poseł Bielak omówił szeroko położenie polityczne i gospodarcze państwa. Przemawiał również inwalida Ożóg. Uchwalono jednomyślnie votum zaufania dla posła Bielaka i dla całego klubu P.S.L. Wyrażono pogardę tym, którzy przez wysuwanie dzikich list wyborczych osłabili siłę chłopską i dopomogli do zwycięstwa wrogom. Po wiecu udzielał poseł Bielak porad w kancelarii gminnej.

J. Ożóg



PIAST - Kraków 23 marca 1924r.

Nienadówka w Kolbuszowskim. Dnia 9 marca b.r. odbyło się u nas w Domu Ludowym zebranie na którym poseł naszego powiatu Jan Bielak złożył sprawozdanie poselskie. Zebrani uchwalili tak posłowi Bielakowi, jak i całemu Klubowi P.S.L. pełne votum zaufania, Brylo - Plutowcom zaś oburzenie z żądaniem, by złożyli mandaty, bezprawnie zrabowane stronnictwu.

Fr. Drapała - M. Nowak



PIAST - Kraków 7 luty 1926r.

Kolbuszowskie. Nienadówka. Dnia 6 stycznia b. r. odbyło się w tutejszym Domu ludowym zgromadzenie P. S. L. „Piast”, przy współudziale posła Jana Bielaka.
         Przewodniczył naczelnik gminy, p. Szczepan Nowak, sekretarzował p. St. Hertel. Zebranie miało charakter pogadanki rolniczo-gospodarczej.
         W krótkim a rzeczowym przemówieniu dał p. poseł wyczerpujący obraz racjonalnej gospodarki rolnej w Danii, stawiając to małe państewko za wzór całej Polsce, a zwłaszcza polskim rolnikom. Następnie w gorących słowach zachęcał mówca do tworzenia organizacji spółdzielczych, jak Kółek rolniczych, mleczarń, jajczarń itp. Na żądanie zgromadzonych wyświetlił pos. Bielak sprawę zakładania spółek drenarskich.
Na zakończenie przedstawił p. poseł w kilku słowach stanowisko Klubu P.S.L. „Piast" w ostatnim przesileniu i stanowisko innych, niby chłopskich klubów, objaśnił sprawę konkordatu oraz reformę rolną.
         Po przemówieniu wywiązała się żywa dyskusja, w której między innymi głos zabrali gospodarze: Motyl St., Śliz M, Chorzępa J., Nowiński Bartł, omawiając, oprócz spraw miejscowych, również braki w pracy państwowej. Zebranie zakończono uchwaleniem wotum zaufania dla Klubu P.S.L. i prez. Witosa oraz całego szeregu rezolucji treści politycznej, gospodarczej i społecznej.

sekretarz



Po przewrocie majowym dokonanym w dniach 12–15 maja 1926, w Warszawie przez marsz. Józefa Piłsudskiego, nastał zły czas dla stronnictwa posła Jana Bielaka. W Nienadówce również do głosu doszli zwolennicy tzw. "sanacji" spychając działaczy P.S.L. na margines. Po wyborach parlamentarnych 1928 roku nie ma go już na liście posłów II kadencji Sejmu Polskiego. Działał w regionie i uczył w szkole na Trzebosi, ówczesna władza i jej działacze w terenie, także w Nienadówce nie zapomnieli o Nim. 16 października 1932 roku w tygodniku ilustrowanym "Przyjaciel Ludu" gazecie konkurencyjnej partii "Stronnictwo Ludowe" ukazał się list mieszkańca Nienadówki podpisanego jako "Niezależny". Opisuje on byłą działalność Jana Bielaka na terenie Nienadówki jako wielkie marnotrawstwo i przekręty robione wspólnie z działaczami P.S.L z Nienadówki.


PRZYJACIEL LUDU - Kraków 16 października 1932r.

Spółdzielczość piastowców w Nienadówce.
Ze smutkiem w duszy stwierdzam, że nieszczęśliwszej spółdzielczości nad tę, jaką w naszej gminie Nienadówce pow. kolbuszowskim spłodzili b. prezes pow. "Piasta" Marcin. Śliz i b. poseł Jan Bielak, pod patronatem pow. instr. rol. Ingrama, nie sposób byłoby znaleźć z pewnością w całej Polsce.

Powołana przez nich do życia w r. 1929 melioracja gruntów już w następnym roku została pozbawioną istnienia. Pozostawia po sobie nieutulony żal, około 20 osób, którym przypadnie pokryć koszta "pogrzebu" powyżej 10 tysięcy zł.
Spółdzielnia pod nazwą "Radiowej" zapadła w głęboki sen letargiczny, z którego, jak sądzę jej twórcy i najbliżsi przyjaciele, już się nie obudzi nigdy.

Mleczarnia spółdzielcza powstała w r. 1925. W okresie dobrej koniunktury dawała rękojmię szybkiej i długotrwałej żywotności ku zadowoleniu spółdzielców.

Niestety, ob. Śliz, widząc możliwość osiągnięcia przez nią szeroko pojętej sławy, postanowił jako naczelny kierownik już w następnym roku, nie mając ani grosza gotówki, zbudować dom własny spółdzielni, co też uczynił, uzyskując zezwolenie członków. W ten sposób naraził młodą jeszcze spółdzielnię na ogromny ciężar finansowy, przekraczający kilkakrotnie siły spółdzielni.

Cała możliwość pomyślnego rozwoju spółdzielni została za jednym nierozważnym posunięciem chorobliwej ambicji fatalnego spółdzielcy — sparaliżowana.

Za nadto wygórowane pensje i ekstra diety, popierane przez twórcę i jego krewnych kierowników, kasjerów i fijarzy, wyssały soki żywotne spółdzielni.

I oto 28 sierpnia br. w obecności lustr. Patronaty Sp. Mlecz. Lamersa po kilkugodzinnej agonii zakończyła swój żywot, pozostawiając jako następstwo nieobliczalnej i nieopartej na podstawach ideowych gospodarki, olbrzymi dług 18 tysięcy zł, a na pokrycie, budynek z inwentarzem łącznej wartości 8 - 9 tys. zł. Po zgonie zebrała się rodzina na naradę familijną.

Postanowiono zlikwidować pozostały spadek. Wybrano w tym celu komitet, zobowiązując go do sprzedaży budynku w przeciągu 1 mies.

Mimo jednak zachęcających ogłoszeń w pobliskim mieście, Sokołowie, nie znalazł się pożądany kupiec.

Wobec tego członkowie Mleczarni uradzili narzucić dom siłą gminie. Mając w swym gronie 17 radnych z wójtem, asesorami, ks. dziekanem, oraz głównym sprawcą nieszczęśliwego położenia Ślizem na czele, zapowiedzieli zebranie Rady gm. na dzień 1 września br. i tu powzięli uchwałę kupna przez gminę tego budynku z przeznaczeniem na szkołę.

Komitet dla zawarcia umowy kupna składa się z wójta, dwóch asesorów i jeszcze dwóch radnych. Rezultat śliczny na korzyść spółki: obiecali za dom 15 tysięcy zł, choć rzeczywista wartość nie powinna przekroczyć 7 tysięcy zł.

Kilku radnych, nie należących do spółki, zgłosiło w tej sprawie rekurs do Starostwa. Spodziewamy się, że Starostwo zakaże wykonania uchwały rady gm., jako godzącej w tak krytycznym czasie w sam puls życia gospodarczego wsi. Jest to pożądane przez cały ogół obywateli gminy tym bardziej, że budynek ten na szkołę się absolutnie nie na- daje, bo jest przystosowanym do wymogów mleczarni, a nie szkoły.

Nienadówka, 30. IX. 1932.
Niezależny.



Jakiś czas temu przekazano mi spis nauczycieli, którzy uczyli w szkołach w Nienadówce, jest on odręcznie sporządzony alfabetycznie. Spis sporządziła emerytowana nauczycielka p. Genowefa Mazur mająca dostęp do archiwalnych dokumentów szkolnych. Nie mam więc podstaw, by sądzić, że jest on błędny. W/g tego spisu p. Jan Bielak był nauczycielem w którejś ze szkół w Nienadówce, niestety przy nazwiskach nie ma żadnych dat i trudno określić w której szkole i w jakim okresie uczył. Jest to kolejna bardzo ciekawa postać przewijająca się przez nasze dzieje i chętnie dodaję go do "naszych ciekawych ludzi".




Jan Bielak pozostawił po sobie coś co pozostanie na zawsze i będzie wiązało się z jego osobą. W sąsiedniej Trzebosi za jego pomysłem i staraniem powstał "Kopiec". Dziś powszechnie znany i szanowany, kiedyś przechodził różne dzieje za sprawą polityków. W zamyśle pomysłodawców miał być "Kopcem Niepodległości" i był do 1957 roku, kiedy to grupa działaczy partyjnych przemianowała go na pamiątkę "strajków chłopskich" z lat 1932-38, umieszczając odpowiednią tablicę. Do końca PRL u raczej zapomniany, niszczał służąc za plac zabaw dla dzieci i dobre miejsce do obserwacji zmagań na szkolnym boisku sportowym. Spór o "Kopiec" rozgorzał, kiedy część mieszkańców, głównie potomków pomysłodawców budowy postanowiła przywrócić pierwotną jego rolę i odkłamać historię. Nie pomogły pisma i petycje w tej sprawie, nie znaleźli wsparcia, ni zrozumienia ówczesnych władz gminnych, było też zorganizowane zebranie wiejskie, na którym okazało się, że większość jest za pozostawieniem "uczczenia strajków chłopskich. Zwolennicy "powrotu" do "pierwotnego upamiętnienia" w roku 1995 tworząc fakty dokonane, zdemontowali starą i zainstalowali we własnym zakresie nową satysfakcjonującą ich tablicę. Przeciwnicy nie odpuścili, pisali i monitowali do władz gminnych skąd otrzymali wsparcie. Ostatecznie zwyciężyło to co zamierzali pomysłodawcy, kopiec pozostał "Kopcem Niepodległości", a każda władza od tamtego czasu chętnie uczestniczy składając wieńce i przemawiając na kolejnych rocznicach odzyskania niepodległości przez Polskę. Mieszkańcy Trzebosi również zaakceptowali ten fakt, dbają o miejsce, które powstało dzięki ich przodkom, rozsławiając ich wieś.
 Szukając materiałów o Janie Bielaku natrafiłem na opracowanie jego syna Zbigniewa, opracowanie dotyczy historii wsi Trzeboś, gdzie autor się urodził. Mam nadzieję, że jego rodzina nie będzie miała pretensji, że wykorzystałem tę pracę na naszej stronie. Przy "Kopcu" jeszcze przed jego poświęceniem musiały odbywać się uroczystości już wcześniej. Na zdjęciu z lewej, które autor umieścił na okładce,
datując go na rok 1934, widzimy p. Franciszka Chorzępę wśród delegacji młodzieżowej K.S.M.M. lub Z.M.W., której był założycielem.

Dzięki p. Franciszkowi Chorzępie, który zajmował się amatorsko fotografią, mogę zaprezentować wykonane przez niego zdjęcie (z prawej), z uroczystości poświęcenia "Kopca" w 1938 roku.




Dla mnie osobiście dodatkową motywacją będzie, by opracowanie p. Zbigniewa zamieścić w całości jest fakt, o jakim się z niego dowiedziałem. Rodzina mojego dziadka, Karola Lichoty, pochodzącego z Trzebosi Dworzyska, przyczyniła się, znacznie do powstania tej wspaniałej pamiątki zainicjowanej przez nauczyciela Jana Bielaka. Poniżej zamieszczam posiadane skany stronic książki i mam nadzieję, że pozostałe też wkrótce się tu znajdą. Chylę czoła przed "Kopcem", za każdym razem kiedy tamtędy przejeżdżam.

Jan Bielak zmarł w 1943 roku w Mrowli i tam został pochowany.




Od początku

Od początku


przyg: Bogusław Stępień

Comments: 0

About | Privacy Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013