Czy pół wieku wystarczyło, by zmieniły się nasze czytelnicze przyzwyczajenia? Niekoniecznie. Zmieniły się jedynie urządzenia, które odciągają nas od książek.
Gdy dziś narzekamy, że telefony i media społecznościowe skutecznie odciągają dzieci i dorosłych od książek, warto zajrzeć do przeszłości. Okazuje się, że podobne obawy
towarzyszyły już naszym rodzicom i dziadkom. Wówczas za największego konkurenta książki uważano... telewizję.
O tym właśnie pisał Edward
Winiarski w nieznanym dotąd artykule poświęconym Bibliotece w Nienadówce. Zachowany maszynopis, powstały prawdopodobnie około połowy lat osiemdziesiątych, odnalazłem w
archiwum nieżyjącej już nauczycielki, kronikarki i regionalistki Genowefy Mazur. Jak wiele innych materiałów z jej zbiorów, również ten pozwala lepiej zrozumieć codzienne życie mieszkańców naszej
miejscowości sprzed kilkudziesięciu lat.
Publikacja jest znakomitym uzupełnieniem wcześniejszego materiału Czytelnie w Nienadówce, pokazując, jak rozwijało się czytelnictwo w naszej wsi i z jakimi wyzwaniami musiała mierzyć się biblioteka. Okazuje się, że
technologia zmieniła jedynie swoje oblicze - problem pozostał ten sam.
A może więc warto na chwilę odłożyć telefon, tak jak kiedyś wyłączano telewizor, i sięgnąć po książkę?
Zapraszam do lektury. A przy okazji odpowiedzcie w komentarzu: pamiętacie swoją pierwszą wypożyczoną książkę z biblioteki w Nienadówce? A może to właśnie tam zaczęła się Wasza
przygoda z czytaniem?
** ** **
Kultura na wsi: trudna sytuacja bibliotek i klubów.
Edward Winiarski
|