Osobowość Roku - 2022

Nienadówka 1980 - wystawa

Foto zmiany

Losowy album


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam

Bitwa Warszawska - 1920


To nie cud, to świetna strategia
Michał Tasior urodził się w 1900 roku w Nienadówce. Miał sporo szczęścia - działania I wojny światowej ominęły go. W przeciwieństwie do wielu rówieśników, nawet kilkunastoletnich, nie został wcielony do armii i nie musiał walczyć za Cesarsko-Królewskie Austro-Węgry.

„Potęgi europejskie upadały, rodziła się Polska.”

Rok 1919 to czas walk i niepokojów na wschodnich kresach. Polska, korzystając z zamieszania wywołanego rewolucją w Rosji, przesuwała swoje granice jak najdalej na wschód. W tym właśnie roku Michał Tasior został powołany do wojska. Jak wspomina jego syn Stanisław, trafił do armii gen. Lucjana Żeligowskiego. Stacjonował w koszarach na Łyczakowie we Lwowie i służył w ułanach, biorąc udział w walkach na Ukrainie podczas zamieszek z ludnością ukraińską.

Kolejnym miejscem jego służby była Berezyna. Wojska polskie przystąpiły tam do ofensywy, a Michał pełnił funkcję woźnicy wozu taborowego. Wspominał, że
powiększ zdjęcie
niektórzy oficerowie zachowywali się wobec ludności cywilnej haniebnie - rabowali okoliczne wsie, zabierając m.in. młode źrebięta. Michał, gdy nadarzała się okazja, oddawał je prawowitym właścicielom, tłumacząc później, że „uciekły”. Za to „niesubordynowane” zachowanie został skazany na trzy miesiące karnej służby.

Nie mogąc pogodzić się z tą niesprawiedliwością, już pierwszej nocy postanowił uciec. Udało mu się wsiąść do pociągu do Lidy, lecz widząc w nim wielu żołnierzy i oficerów, przestraszył się, że zostanie aresztowany za dezercję. Wysiadł i dalszą drogę do Nienadówki pokonał pieszo. Po trzech miesiącach, 1 listopada, dotarł do domu.

Rodzina, dowiedziawszy się o jego ucieczce, bardzo się przeraziła. Brat Wojciech, świadomy, że za dezercję grozi kara śmierci, namawiał go do zgłoszenia się do dowództwa w Rzeszowie. Michał posłuchał rady po dwóch tygodniach. Miał szczęście - kazano mu wrócić na front. Obawiał się, że to jedynie odroczenie wyroku, lecz podobnych uciekinierów było więcej.

Następnego dnia stanęli do raportu. Dowódca oddziału, ślepy na jedno oko, rozpoznał Michała i zapytał: - „Co tu robisz, synu?” Po wysłuchaniu wyjaśnień okazało się, że wyższe dowództwo nie wiedziało o rabunkach. Michał wrócił do swojej kompanii, nie ponosząc kary.

Po kilku dniach przyszedł rozkaz Kwatery Głównej - żołnierzy z Wielkopolski i Małopolski wycofać na zachód, pod Warszawę. Armia Wielkopolska w sprawnym marszu pokonała 500 kilometrów znad Berezyny na przedpola stolicy, walcząc z bolszewikami m.in. na Polesiu i pod Drohiczynem. 14. i 15. dywizja piechoty znalazły się w rejonie Wieprza, w składzie Frontu Środkowego gen. Edwarda Rydza-Śmigłego, a 17. dywizja - w rejonie Modlina, w 5. Armii gen. Władysława Sikorskiego.

Wspomnienie bitwy

Bitwa Warszawska trwała od 13 do 25 sierpnia 1920 r. Michał Tasior zapamiętał ją jako piekło na ziemi. Rosjanie nacierali tyralierą od północy. Wojsko Polskie czekało w doskonałym zamaskowaniu - działa i konie przysłonięte gałęziami, stosy kartaczy gotowe do użycia. Marszałek Józef Piłsudski osobiście kontrolował przygotowania, rozdając żołnierzom cukierki dla koni i nakazując pilną ciszę, by żaden koń nie zarżał. „Wszystko zależy od zaskoczenia” - powtarzał.

Wreszcie padł rozkaz: ognia! Michał wspominał, że wyglądało to jak koniec świata. Wisła spływała krwią, a po ciałach unoszących się na wodzie można było - jak mówił - „przejść na drugi brzeg”. Po latach powtarzał, że to nie był żaden cud, lecz efekt świetnie zaplanowanej strategii Piłsudskiego.

Po zwycięstwie i podpisaniu pokoju z bolszewikami Michał powrócił z jednostką do koszar na Łyczakowie we Lwowie.

Powrót do cywila

Po zakończeniu działań wojennych został zwolniony z wojska i wrócił do Nienadówki. W 1928 roku ożenił się z Karoliną Prucnal. Mieli troje dzieci - córki Stanisławę i Marię oraz syna Stanisława.

powiększ zdjęcie

Pod koniec lat 40tych ub. w. w parafii Nienadówka, zaczął posługę wikarego, Ks. Tomasz Walenia. To w nim Michał Tasior rozpoznał kapelana wojskowego, poznał go kiedy razem wycofywali się spod "Berezy" na wschód, przed "Bitwą Warszawską". Obaj mieli co wspominać z wojennych czasów. Ks. Walenia zaczął być częstym gościem w domu Tasiorów. Nie było to mile widziane na parafialnej plebani, obaj weterani wspominając stare czasy lubili się raczyć "małym co nie co".

Znający go wspominają Michała Tasiora jako człowieka uczynnego, pogodnego i wspaniałego gawędziarza. Jeszcze niedawno mówiono o „dziadku Tasiorze”, który potrafił barwnie opowiadać dawne dzieje. Te historie przekazał nam jego syn, a zapisała je Ela Motyl.

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie
Michał Tasior przeżył 93 lata, zmarł w 1993 roku, spoczywa na cmentarzu parafialnym w Nienadówce.

przyg. Bogusław Stępień


About | Privacy Policy | Sitemap | Withdraw contract
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013