Osobowość Roku - 2022

Nienadówka 1980 - wystawa

Foto zmiany

Losowy album


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam

Stefania Komorowski


z Gielarowskich
Wspomnienie o Stefanii Komorowskiej z d. Gielarowska powstało na podstawie materiałów własnych oraz źródeł: Family Search i Dom pogrzebowy Blaney.

Dziękuję również rodzinie Stefanii z Nienadówki oraz Paulowi Weebowi z Chicago, prawnukowi Pawła (Paula) i Zofii (Sophie) Gielarowskich, za przekazane informacje i rodzinne fotografie.

To kolejna opowieść o nienadowskiej emigracji do wymarzonej Ameryki - o szczęśliwych i tragicznych chwilach w życiu rodziny Gielarowskich z Nienadówki. Początkowo miało to być krótkie wspomnienie o Stefanii - sierocie, która jako szesnastoletnia dziewczyna wyruszyła „za chlebem” do Francji. Szybko jednak okazało się, że nie sposób opowiedzieć jej historii bez sięgnięcia głębiej.

Zamiast krótkiej notki powstała opowieść o rodzinie, której los rozpięty jest między Nienadówką a Chicago. Bo choć Stefania pozostaje główną bohaterką tej historii, jej życie staje się zarazem tłem do opowieści o pamięci, emigracji i sile więzi rodzinnych.

Mijają dziesięciolecia, lecz pamięć o miejscu
pochodzenia okazuje się trwalsza niż granice. Córka Stefanii, Mary Ann, nadal utrzymuje kontakt z rodziną swojej matki; po raz ostatni odwiedziła Nienadówkę w 2018 roku.

Niech ta opowieść będzie świadectwem siły korzeni - bo choć czasem zapuszczone zostały daleko od rodzinnego gniazda, warto je odnajdywać i splatać na nowo.


Stefania urodziła się 1 sierpnia 1918 roku jako czwarte dziecko Andrzeja Gielarowskiego i Anny z d. Matuła, zawarli związek małżeński 15 lipca 1908 r. Rodzina mieszkała pod ówczesnym numerem domu 463. Starsze rodzeństwo Stefanii to: Zofia (1909-1967), Jan (1911-1912) i Marianna (1913-1922). Dwoje z nich zmarło w dzieciństwie.

Gdy miała zaledwie trzy miesiące, zmarła jej matka Anna - ofiara panującej wówczas pandemii hiszpanki. Miała 33 lata. Choroba ta w latach 1918-1920 pochłonęła na świecie ok. 50 milionów ofiar.



Ojciec, Andrzej Gielarowski, pozostał na gospodarstwie z trojgiem małych dzieci. Już 18 lutego 1919 r. ponownie się ożenił - jego wybranką została Maria z d. Tama. Z tego związku 12 lipca 1920 r. urodziła się córka Anna, a 22 maja 1922 roku syn Jan. Wydawało się, że los zaczął spzyjać rodzinie, jednak tragiczne wydarzenia, które nastąpiły wkrótce mówiły co innego.

Pozwolę sobie w tym miejscu wtrącić i polecić tragiczną historię życia Jana, syna Andrzeja i Marii Gielarowskich, którą przedstawiłem już wcześniej w materiale - Jan Gielarowski (1922-1994) więzień Konzentrationslagier Dachau.

Dziesięć zaledwie dni po urodzeniu się najmłodszego syna Jana, 31 maja 1922 roku umiera Andrzej Gielarowski. Zmarł na wskutek powikłań po zapaleniu płuc w wieku 40 lat. Choroby nabawił się ciężko pracując na gospodarstwie, nie dbając o siebie, chciał je przekazać swoim dzieciom i wnukom. Pozostawił młodą wdowę z pięćorgiem dzieci. Miesiąc później, w sierpniu, okrutny los zabrał z tego świata dziewięcioletnią córkę Andrzeja Gielarowskiego, Mariannę.

Dwa lata później, 20 lutego 1924 r., Maria Gielarowska z d. Tama poślubiła 20 lutego 1924 r., Jakuba Bernata. Z małżeństwa przyszło na świat troje dzieci: Tadeusz Marcin (zmarł 11 listopada 1927 r., mając rok), córka Weronika Waleria (zmarła 7 września 1929 r., w wieku półtora roku). Trzecie dziecko, najmłodsze to syn Tadeusz, nie ma go w dostępnych księgach parafialnych.

Stefania wychowywała się w domu Jakuba Bernata i Marii z d. Tama, wraz ze starszą siostrą Zofią i młodszym przybranem rodzeństwem, Anną i Tadeuszem. Zofia wyszła za mąż 6 września 1932 r. za Józefa Kruczka z Kątów Trzebuskich gdzie zamieszkała, mieli czterech synów. Jej mąż zaginął bez śladu podczas okupacji niemieckiej. Anna 7 września 1941 r. poślubiła Stanisława Śliża, syna Jakuba. Tadeusz ożenił się w miejscowości Czarna koło Łańcuta. Miał dwie córki i syna, dożył starości.

Maria Bernat z d. Tama, zmarła 31 marca 1969 roku, jej mąż Jakub Bernat ????


Stefania Gielarowska około 1934 r., mając 16 lat, wyjechała do Francji w poszukiwaniu pracy, podobno Gielarowscy mieli tam jakąś rodzinę.

Z przygotowań wyjazdu Stefanii do Francji w rodzinie przetrwała opowieść przekazana przez jej siostrę Annę. Bieda i brak perspektyw w Nienadówce powodował emigrację w latach 30.tych, młodych ludzi ze wsi. Podobnie było i ze Stefanią. Za radą i ogromną pomocą zdecydowała się na wyjazd, a nie była to łatwa i tania decyzja. Jej przybrana mama Maria Bernat z d. Tama, zaciągnęła pożyczkę u gospodarza Ziemniaka, by swojej pasierbicy zapłacić za podróż, kupić jej ubranie, buty, nie były to chyba małe wydatki. Gospodarz Ziemniak zgodził się dać pieniądze za "odrobek", a dług miała odrobić siostra Stefanii, Anna. Zgodzono ją, by pracowała u gospodarza na gopodarce przez cały rok. Sam gospodarz Ziemniak doszedł chyba do wniosku, że była to niesprawiedliwość dla tej młodej dziewczyny, na koniec służby, Anna dostała w podzięce od gospodani, piękną i nie tanią turecką chustkę, przywiezioną z Francji. Wdzięczna za to poświęcenie i wychowanie, Stefania w każdym liście dziękowała przybranym rodzicom i swojej siostrze za wychowanie i ogromne poświęcenie się dla niej.

Po zajęciu Francji przez Niemcy w 1940 r. okupanci planowali wywózkę wszystkich Polaków na roboty przymusowe. Gdy wyznaczono termin odbioru robotników, w tym Stefanii, dzień wcześniej udała się do pobliskiego sanktuarium. Padła na ziemię i błagała Boga o ocalenie. Jak później wspominała, wydarzył się cud: Niemcy zrezygnowali z wywózki Polaków.

W tym czasie starała się przez Czerwony Krzyż o emigrację do USA. Przebywały tam dwie jej dalsze krewne "ciotki" - zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego.

Siostra Albina urodzona w Nienadówce widniejąca na zdjęciu poniżej podczas odwiedzin Wojciecha Gielarowskiego i jego rodziny. Została tam opisana jako Zofia Gielarowska, przeglądając wpisy metrykalne wydawało mi się, że był to błędny opis. Swoje przypuszczenie opieram na tym, że Michał i Maria Gielarowscy mieli trzy córki: Agatę, urodzoną i zmarłą w roku 1880, Annę urodzoną w 1886 roku i Katarzynę urodzoną 1897 roku, która wyszła za mąż 18 czerwca 1919 roku. W zapisie w księdze parafialnej Nienadówki odnotowano tylko fakt urodzenia Anny, tak jakby z Nienadówki wyjechała. Na lewym marginesie przy jej imieniu dodano wpis exer 28 11 1918. Exer (praktyka) - tak oznaczano kogoś kto wstąpił do zakonu, dowód tego mamy dwie rubryki wyżej, tam oznaczono O. Kapucyna - Jana Piskora. Potwierdziły to później, inne odnalezione mteriały. Anna, siostra Andrzeja, Pawła i Wojciecha Gielarowskich, do Ameryki przybyła około 1905 roku, mając 19 lat. Po kilku latach pobytu w Ameryce życie zakonne - około 1909 roku wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego.


Drugą wspomnianą zakonnicą, była córka Pawła i Zofii Gielarowskich - Helen - urodzonej już na ziemi amerykańskiej. Paweł przybył do Ameryki w 1922 roku, założył rodzinę, z żoną Zofią doczekali się kilkorga dzieci: Walter Gielarowski, Eugene Gielarowski, Helen Gielarowski, Starley Gielarowski, John Gielarowski, Julia Gielarowski i Anna Gielarowski. Ciocia Siostra Albina - Anna Gielarowska, była dla
Helen autorytetem i wzorem. Prawdopodobnie pod jej wpływem wstąpiła do Zakonu Zmartwychwstanek zostając siostrą Tiburcią.


Wróćmy do Stefanii Gielarowskiej - Zgoda na jej emigrację do Ameryki, została wydana, lecz na statkach brakowało już miejsc. Niespodziewanie zwolniło się jedno - po śmierci jednego z pasażerów. Stefania zajęła jego miejsce i szczęśliwie dotarła do Chicago.

Zamieszkała w polskiej dzielnicy przy kościele św. Władysława, w parafii często nazywanej "Władysławowo". Należy się wspomnieć, że w zakładaniu parafii i szkoły św. Władysława w 1914 roku, miał spory wkład stryj Stefanii, Paweł Gielarowski.

9 czerwca 1956 r. poślubiła Wacława Komorowskiego. Wkrótce urodził im się syn, a 29 lutego 1960 r. córka Mary Ann. Stefania - już jako Stephanie Komorowski - pracowała w niepełnym wymiarze, gotując dla miejscowego proboszcza i sprzątając szkołę parafialną przy kościele św. Władysława.

W 1968 r. rodzina przeprowadziła się do Pulaski w stanie Wisconsin. Stefania zasłynęła tam jako znakomita ogrodniczka - szczególnie sławne były jej kiszone ogórki. Wspierała też siostrzeńca Eugeniusza (Teda) Kruczka z Kątów Trzebuskich, którego ojciec jak utrzymywała rodzina, został zabrany przez Niemców podczas okupacji przepadł bez śladu. Przeszukując internet okazało się, że nie dokońca tak bez śladu. Wg dokumentu z Arlosen, Józef Kruczek przebywał na robotach w III Rzeszy. Ostatnia data - 27 marca 1945 roku. Wpis - Rückkebr z. heimat - ( wrócił do domu). I tu się ślad urywa. Jego syn Eugeniusz wyjechał z Polski i osiadł w Pulaski - dotrzymała w ten sposób obietnicy danej swojej zmarłej w 1967 r. siostrze Zofii.

W 1976 r. przeprowadziła się na Lincoln Street. Pracowała w Glenbrook School w Pulaski, aż do przejścia na emeryturę w 1985 r. W 1996 r. osiedliła się w Green Bay - prawdopodobnie u córki Mary Ann.

Rodzina Komorowskich, za sprawą Stefanii, stała się duchowymi dziećmi św. Ojca Pio. W dniu ślubu miała na głowie welon, który został pobłogosławiony przez świętego przed jego śmiercią. Przejawy jej pobożności były codziennie odczuwalne przez jej rodzinę.

Była bardzo dumna, że w Betare-Oyo, w Senegalu, w Afryce, wybudowano kaplicę z jej zdjęciem w środku. Stefania Komorowski miała tam nabożeństwo do Matki Boskiej Częstochowskiej, Dzieciątka Jezus z Pragi i błogosławionego papieża Jana Pawła II.

Stephanie „Stefania” (Gielarowski) Komorowski zmarła w Green Bay 20 maja 2012 roku. Msza pogrzebowa odbyła się o godz. 11:00 w katedrze św. Franciszka Ksawerego, celebrowana przez ks. Janusza Kowalskiego. Została pochowana na cmentarzu św. Jana Chrzciciela.

 W ostatnim pożegnaniu opublikowanym przez Blaney Funeral Home podkreślono, że była kobietą prostą, lecz o ogromnej sile ducha. Jej ostatnim życzeniem była skromna Msza z krótkimi przemówieniami - bez kwiatów i wieńców, jedynie z poczęstunkiem przygotowanym przez rodzinę. „Zero zgiełku, zero zamieszania”. Prosiła, aby każdy, kto o niej przeczyta, pomodlił się, by odnalazła swoich prawdziwych rodziców i była z Jezusem w Królestwie Bożym. Obiecała modlić się za nas „aż do ponownego spotkania”.


przyg. Bogusław Stępień

Comments: 0

About | Privacy Policy | Sitemap | Withdraw contract
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013