Wspomnienie o Antonim Ożogu, ps. „Beton”
2 kwietnia 1922 roku w Nienadówce, w rodzinie Marcina Ożoga i Anny z domu Nowińskiej (po pierwszym mężu Chorzępa), przyszedł na świat Antoni Ożóg - człowiek, którego życie stało
się częścią historii wsi, regionu i Polski. Wychowany w rodzinie o silnych tradycjach patriotycznych, od młodości był świadkiem i uczestnikiem dramatycznych wydarzeń XX
wieku.
W czasie II wojny światowej wstąpił do Armii Krajowej, przyjmując pseudonim „Beton”. Jego najbliższymi towarzyszami konspiracyjnej działalności byli Jan Piela, Jan Krzanowski,
Józef Śliż i Edward Chorzępa. Spotykali się na szkoleniach organizowanych u Jana Pieli, prowadzonych przez Józefa Śliża - żołnierza z przedwojennym doświadczeniem wojskowym.
Brał udział w akcjach dywersyjnych, z których zapamiętał szczególnie dwie. Pierwsza miała miejsce w Nienadówce Górnej, gdy niemiecki okupant planował konfiskatę bydła. Antoni wraz
z kilkoma AK-owcami powstrzymał akcję, nakazując gospodarzom zabrać zwierzęta z powrotem i skutecznie odprawiając urzędników z niczym. Druga to nocne zniszczenie tartaku w Turzy –
ważnego punktu przerobu drewna dla Niemców. Oddział AK zdemontował i unieszkodliwił wszystkie kluczowe urządzenia, a obiekt został podpalony.
Pod koniec okupacji, gdy ogłoszono „Akcję Burza”, wraz z innymi odebrał broń ze składu uzbrojenia u Buczaków. Jednak represje NKWD szybko położyły kres dalszej działalności. Wielu
żołnierzy podziemia aresztowano lub zabito. Antoni wspominał również rozmowę z Ludwikiem Śliżem, który namawiał go do udziału w „Akcji Burza” i marszu na pomoc powstańczej
Warszawie. Odmówił - jak się okazało, słusznie przeczuwał tragiczny finał, bo niemal całe zgrupowanie AK zostało rozbite i pojmane przez Rosjan w lesie Trzebuskim.
Po wojnie Antoni wrócił do życia codziennego. Prowadził gospodarstwo rolne i własny tartak. Był człowiekiem pracowitym, cieszącym się szacunkiem sąsiadów. Doczekał się licznej
rodziny - dwóch synów, dwóch córek, szesnaściorga wnucząt i dwadzieściorga dwojga prawnucząt.
Był najstarszym mieszkańcem Nienadówki i ostatnim żyjącym żołnierzem miejscowej Armii Krajowej. W ostatnich latach życia obchodził w gronie najbliższych wyjątkowe jubileusze -
setne, 101. 102. i 103 urodziny. Podczas uroczystości życzono mu „150 lat, bo sto to za mało” - i było to wyrazem uznania dla jego siły, hartu ducha i niezwykłej historii.
Śmierć Antoniego Ożoga zamknęła ważny rozdział w dziejach Nienadówki. Odszedł człowiek prostolinijny, odważny, wierny swoim wartościom. Pozostała po nim pamięć - w opowieściach,
wspomnieniach, rodzinnych fotografiach i w historii, którą współtworzył.
Cześć jego pamięci.
|