Nienadówka. Dzieci "pracują" rodzice strajkują.
Wczoraj rozpoczął się protest w Szkole Podstawowej nr.1 w Nienadówce. Zamiast dzieci, do
szkoły przyszło blisko 120 rodziców. Walczą o utworzenie w ich podstawówce oddziału gimnazjum.
Wczorajsza piękna pogoda zachęcała rolnikówdo prac polowych. Także Ci, którzy przyszli na strajk w Nienadówce tęsknie wyglądali na dwór. Co robią w tym czasie dzieci? - My w
szkole, dzieci w polu - żartował jeden z protestujących.
O godzi. 8 rano pojawili się w SP nr.1 w Nienadówce, gmina Sokołów Młp. pierwsi strajkujący rodzice. Do godz. 11 było ich już ponad 100, czekali na przyjazd
władz gminnych.
Obiecanki, cacanki
- Reforma zakłada, że gimnazjum powinno powstać w centrum miejscowości. Ma mieć salę gimnastyczn, a my w przeciwieństwie do zespołu szkół, gdzie ma powstać
gimnazjum, spełniamy te warunki - mówi Józefa Baniak, dyrektorka SP nr.1 w Nienadówce. - W budynku szkoły mamy salę gimnastyczną, a 130 metrów dalej pawilon sportowy i wielkie
boisko. Nasza szkoła leży w centrum wsi.
19 stycznia br. na wywiadówce rodzice dowiedzieli się, że w ich miejscowości ma powstać jedno samoistne gimnazjum - w zespole szkół. Jednak bez konsultacji z
nimi rada gminy podjęła inną decyzję, nie informując najbardziej zainteresowanych o zmianie. Rodzice są rozżaleni: - Decyzją rady gminy w Zespole Szkół w Nienadówce utworzono
filię gimnazjum, pozostawiono tam też podstawówkę i nikt nie konsultował tego z nami. Tam w jednym budynku będzie gimnazjum, podstawówka i przedszkole, a nasza szkoła jest
większa. U nas ma być tylko podstawówka. Rodzice dzieci z SP nr.1 są tym bardziej rozczarowani, że 25 lutego br. wiceburmistrz Sokołowa obiecał im utworzenie gimnazjum właśnie w
ich szkole; - Słyszało to trzech radnych i ponad 100 rodziców -potwierdza dyrektorka.
Samorząd dla społeczeństwa, czy społeczeństwo dla samorządu?
Komitet protestacyjny zaprosił wczoraj na godz. 11 przedstawicieli władz samorządowych i kuratorium. Jednak poza dziennikarzami lokalnych mediów nikt z gości
się nie pojawił. - Chcemy dojść do porozumienia, aby dzieci uczyły się, a nie przesiadywały w domu - deklarują rodzice. Władze lekceważą jednak ich protest. - Burmistrz nie
przyjechał, choć zapraszaliśmy go jeszcze w piątek. Powiedział, że jeśli chcemy rozmawiać, to czteroosobowa delegacja może przyjechać do Sokołowa. Ale tu jest ponad 100 rodziców,
każdy chce słyszeć co powie burmistrz - mówią. - Burmistrz jest dla nas, czy my dla burmistrza?- dziwią się rodzice. - Nie wiemy, czymkierowały się władze samorządowe tworząc
gimnazjum w SP nr.2. Domyślamy się, że były to względy rodzinne, bo dyrektor jest kuzynem wiceburmistrza, a córka burmistrza uczy tam historii. Dlatego nie mają odwagi spotkać się
teraz z nami oko w oko - denerwują się protestujący.
Rodzice chcą utworzenia oddziału gimnazjum w SPnr.1, aby nie wydłużać dzieciom drogi do szkoły o 4 km. - Ruch na drodze jest coraz większy, na wsi nie ma
chodników, a pobocza są wąskie. Dzieci w drodze do szkoły musiałyby pokonywać ruchliwą drogę relacji Rzeszów - Stalowa Wola - argumentują.
- Pisaliśmy pisma już wszędzie gdzie się dało - jako dowód rodzice przedstawiają plik dokumentów. Ich adresatami są burmistrz miasta i gminy, wojewoda
podkarpacki, rada miejska,. - Nie zgodzimy się na rozwiązanie zagrażające życiu i zdrowiu naszych dzieci - zapowiadają mieszkańcy Nienadówki. - Co dzień będziemy przychodzić do
szkoły, aż ktoś do nas przyjdzie - zapowiadają.
Jak dowiadywaliśmy się w UMiG w Sokołowie Młp. burmistrz wyjechał wczoraj na umówione spotkanie w sprawach inwestycji, natomiast jego zastępca cały poniedziałek
spędził szkoleniu dla władz samorządowych w kuratorium. Dyskutowano o problemach wdrażanej reformy oświaty
Tekst
Agata Stojko – Gazeta Wyborcza
|