Osobowość Roku - 2022

Nienadówka 1980 - wystawa

Foto zmiany

Losowy album


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam

Noworól Jakub ps. „Bryś”


AK - WiN, zapomniany żołnierz
powiększ zdjęcie Jakub Noworól, syn Michała i Zofii, urodził się 10 marca 1912 roku. Niewiele zachowało się wspomnień z jego młodości. Adnotacja w dowodzie osobistym wydanym w 1936 roku informuje, że był robotnikiem rolnym i mieszkał w Nienadówce pod numerem domu 151.

W połowie lat trzydziestych XX wieku miał zaszczyt jako żołnierz służyć w doborowej Kompanii Zamkowej Prezydenta Rzeczypospolitej. Później ożenił się i został ojcem dwóch córek. Wiadomości te nie są jednak poparte dokładnymi datami.


powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie

W rodzinnych albumach zachowało się kilka zdjęć z okresu jego służby wojskowej, które przedstawiam poniżej. Pomimo przeszkolenia wojskowego Jakub Noworól nie brał udziału w kampanii wrześniowej 1939 roku. Być może wspominane przez rodzinę problemy zdrowotne wykluczyły go z mobilizacji.

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie

Okres służby wojskowej - Jakub Noworól.


"Kompania Zamkowa - pododdział piechoty Wojska Polskiego w latach 1926–1939 przeznaczony do pełnienia służby wartowniczej w miejscu postoju Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz spełniający funkcje reprezentacyjne. Koszary kompanii znajdowały się na Podzamczu Zamku Królewskiego przy ulicy Bugaj w Warszawie. Podstawowym zadaniem kompanii było pełnienie służby wartowniczej w Zamku Królewskim. Służbę wartowniczą pełniono również podczas pobytu prezydenta w rezydencji w Spale oraz w pociągu podczas prezydenckich podróży. Ponadto kompania spełniała funkcje reprezentacyjne. Uczestniczyła w uroczystościach powitalnych i pożegnalnych głów państw obcych i innych dostojników podczas ich oficjalnych wizyt, asystowała w uroczystościach, wyjazdach i przyjazdach Prezydenta. Ostatnim dowódcą Kompanii Zamkowej był płk Włodzimierz Gulin, który we wrześniu 1939 roku osobiście towarzyszył prezydentowi Ignacemu Mościckiemu w ewakuacji do Rumunii.

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie

Okres służby wojskowej - Jakub Noworól.


 Kiedy ustały działania wojenne i zaczęła zawiązywać się konspiracja w Nienadówce, Jakub Noworól nie pozostał na uboczu. Jego bliskimi współtowarzyszami z konspiracji byli bracia Buczak: Jan ps. „Kloc”, Józef ps. „Rokosz”, Antoni ps. „Refosz”, a także Jan Ożóg ps. „Tank”. Na zdjęciu z lewej widzimy trójkę z wymienionych podczas czynności ładowania akumulatora do radia, które służyło do odbierania komunikatów radiowych.

Podpis pod zdjęciem sugeruje śmierć Jakuba Noworóla w 1944 roku, w rzeczywistości zmarł on jednak w grudniu 1951 roku na „rzeszowskim zamku”.


Jako były żołnierz służby czynnej sprzed wojny brał udział w akcjach bojowych nienadowskiej AK. Jedną z nich była akcja rozpędzenia spędu bydła we wsi Widełka. Bojówką nienadowską dowodził Jan Buczak ps. „Kloc”. Oprócz niego i Jakuba Noworóla udział w akcji wzięli także Jan Ożóg ps. „Tank” oraz Szczepan Ożóg.

W strukturach nienadowskiej AK należał do I plutonu zorganizowanego i dowodzonego przez plutonowego rezerwy Walentego Nowaka ps. „Topór”. Jakub Noworól był dowódcą jednej z drużyn. Do jego drużyny należeli znani nam z wcześniejszych opracowań Jan Jagusiak oraz jego syn Stanisław Jagusiak ps. „Wicher”.

Jakub Noworól we wspomnieniach Jana Nowaka ps. „Bluszcz” wymieniany jest jako uczestnik akcji bojowej odbicia poborowych. Akcja miała miejsce w nocy z 14 na 15 października 1944 roku na szosie pomiędzy Nienadówką a Sokołowem w powiecie kolbuszowskim, w lesie Trzebuska. Zasadzka miała na celu odbicie konwojowanych przez funkcjonariuszy MO rekrutów z Nienadówki.

W czasie akcji doszło do wymiany strzałów, w wyniku czego - według aktów oskarżenia w procesie Władysława Pyrzyka i Jana Ożoga ps. „Tank” - poniósł śmierć funkcjonariusz MO Władysław Marciniec.

Zgoła inną informację podaje Jan Bolesław Ożóg, który również brał udział w tej akcji. Kiedy trafiły do niego wspomnienia Jana Nowaka ps. „Bluszcz”, zweryfikował je własnoręcznie w sposób, który pozwolę sobie przytoczyć w oryginale poniżej.


Wydarzenia powyższej akcji, jak i chwile ją poprzedzające, możemy poznać z opracowań E. Winiarskiego o nienadowskiej AK.

(..) Wobec całkowitego fiaska akcji poborowej z 1 IX 44, w dniu 14 X tego roku sokołowska milicja urządziła w Nienadówce łapankę na poborowych. Miała ona bardzo brutalny przebieg. Do uciekających w pole młodzieńców strzelano, w takich właśnie okolicznościach złapano m.in. członka organizacji AK Stanisława Kołodzieja. W czasie około 7 godzin jej trwania ujęto 9 mężczyzn organizacja postanowiła zbrojnie odbić pojmanych przez milicję. Do wykonania tego zadania wydzielono oddział w składzie: Buczak Jan, Bełz Jan, Bieńkowski Franciszek, Noworól Jakub, Prucnal Stanisław, Pyrzyk Władysław. Z zapadnięciem zmroku Bełz Jan udał się na zwiady w pobliże remizy, gdzie gromadzono pochwyconych młodzieńców i szykowano furmanki do wyjazdu, natomiast pozostała piątka wyruszyła do lasku za Trzebuską, zwanym Zwierzyniec, urządzić tam zasadzkę. Gdy około godziny 21 konwój trzech furmanek znalazł się na szosie wiodącej do Sokołowa, Bełz wybiegł na pola nienadowskie w miejscu najwyższego ich wzniesienia i dał oczekującym w Zwierzyńcu umówiony znak latarką. Tamci odtąd spokojnie oczekiwali zdążających ku nim zaprzęgów. Milicjanci jechali na pierwszej i ostatniej furmance, zaś schwytani poborowi w środku. Gdy wozy zrównały się ze stanowiskami oczekujących w zasadzce bojowców, padły strzały do milicjantów. Zaskoczenie było kompletne, schwytani wykorzystując to, rozbiegli się we wszystkie strony i polami wrócili do Nienadówki.

W czasie strzelaniny zginął milicjant Władysław Marciniec z Górna, trafiony ze "stena" Pyrzyka. Spłoszone strzałami konie popędziły szosą w stronę Sokołowa, za nimi pobiegli milicjanci. Żołnierze AK zaś wycofali się bez strat własnych. Władze w ogóle nie zareagowały na ten incydent, zaś wszystkie późniejsze opracowania na temat "utrwalanie władzy ludowej" epizod ów — dziwnym trafem - pomijały milczeniem. Mało tego, okoliczności śmierci milicjanta Marcińca prezentowano w zupełnie innej wersji. Kazimierz Osetek w swoich materiałach wspomnieniowych twierdzi, że jego krajan, Władysław Marciniec, zamordowany został przez reakcyjne podziemie w swojej rodzinnej wsi. Za to "że odważył się odwiedzić ojca w milicyjnym mundurze". Tezę tą - bezkrytycznie powiela J. Klich w książce pt. "Bohaterskie wsie"
(..)

Udział Jakuba Noworóla w powyżej opisanej akcji potwierdza, że był on członkiem organizacji WiN, która powstała po rozwiązaniu struktur AK. Z całą pewnością uczestniczył także w innych akcjach, w których nie był wymieniany - kiedyś ze względów bezpieczeństwa i konspiracji, a dziś po prostu z powodu zapomnienia.

15 stycznia 1951 roku rozpoczął się proces nienadowskich członków AK i WiN przed sądem wojskowym w Rzeszowie. Najwyższy wyrok, jaki w nim zapadł, wyniósł 15 lat pozbawienia wolności. Sądzeni byli m.in. Jan Ożóg ps. „Tank” oraz Władysław Pyrzyk.

Jakuba Noworóla, który z pewnością był aresztowany za podobne „przewiny”, nie znalazłem wśród wymienionych oskarżonych ani skazanych. Nie ulega jednak wątpliwości, że był przetrzymywany i brutalnie przesłuchiwany przez funkcjonariuszy UB jeszcze rok po tamtym procesie. Przesłuchania oraz bardzo złe warunki bytowe i żywieniowe pogłębiły jego długoletnie problemy żołądkowe.

Jakub Noworól uniknął wywózki w 1945 roku do sowieckich łagrów, uniknął procesu, w którym byli skazywani jego współtowarzysze. Nie uniknął jednak śmierci. Gdyby nie przypadkowy współwięzień o nazwisku Dyl, z pewnością zostałby pochowany w bezimiennym grobie na którymś z rzeszowskich cmentarzy lub w zamkowej fosie, a rodzina do dziś nie miałaby o nim żadnej informacji.

Rodzinie udało się jednak ustalić jego ostatnie chwile życia. Współwięźniem Jakuba Noworóla w celi był naczelnik poczty z Jarosławia o nazwisku Dyl. To on opowiedział, jak wyglądały jego ostatnie chwile. Jakub Noworól bardzo cierpiał. Podczas jednego z silnych ataków bólu przytulił się do Dyla. Ten - jak wspominał - objął go mocno i wtedy poczuł, że Jakub zmarł.

Władze więzienia nie powiadomiły rodziny o jego śmierci. Dziś nikt nie pamięta, w jaki sposób rodzina się o niej dowiedziała, jednak pojechała do Rzeszowa. Ciało Jakuba Noworóla zostało im wydane i przewiezione do rodzinnego domu w Nienadówce.


Jakub Noworól zmarł 17 lutego 1951 roku.
Spoczął na cmentarzu parafialnym w Nienadówce.
Pozostawił żonę i dwie córki.



powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie

U góry widzimy poprzedni nagrobek, na dole zdjęcia aktualne. Rodzina zmarłego zwróciła się do nas z prośbą o podkreślenie daty śmierci Jakuba Noworóla - 17 lutego 1951 roku. Na poprzednim nagrobku pojawił się błąd, być może spowodowany jeszcze wcześniejszą tabliczką na grobie, którą przedstawiam z prawej strony. powiększ zdjęcie

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie


Pisałem już o inicjatywie powstania pomnika „Niezłomnym - Ojczyzna” w Morawicy koło Krakowa. Myślę, że to dobre miejsce, aby imię i nazwisko żołnierza Jakuba Noworóla zostało umieszczone obok nazwisk jego współtowarzyszy walki - Jana Buczaka ps. „Kloc” i Jana Ożoga ps. „Tank”, wcześniej tam upamiętnionych.

Warunki upamiętnienia:

Na pomniku może być umieszczone imię i nazwisko osoby - zgłoszonej przez rodzinę, przyjaciół czy organizację - mającej status Żołnierza Niezłomnego. Przy zgłoszeniu należy podać: imię i nazwisko, datę urodzenia i śmierci (jeżeli jest znana), stopień, funkcję, w jakim oddziale służył, jaki zapadł wyrok sądu oraz gdzie zginął. Dane te należy przesłać na adres: [email protected] do sekretariatu realizującego ideę pomnika. Nazwiska te będą wyryte na tablicach i umieszczone przy pomniku.

przyg. Bogusław Stępień

Write a comment

Comments: 1
  • #1

    Lucjan (Saturday, 02 March 2019 10:15)

    Cześć i chwała Bohaterom !


About | Privacy Policy | Sitemap | Withdraw contract
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013