Osobowość Roku - 2022

Nienadówka 1980 - wystawa

Foto zmiany

Losowy album


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam

Rolnik z Nienadówki


Józef Niemiec

Nowiny nr 90 z 14/15 kwietnia 1984 - Edward Wisz

    - Samodzielne gospodarowanie rozpocząłem dość wcześnie - zaczyna swoją opowieść Józef Niemiec, przodujący rolnik z Nienadówki.

- Miałem chyba nie więcej niż osiemnaście lat, gdy spadł na mnie ciężar prowadzenia gospodarstwa. Przewlekła choroba ojca i nie najlepsza sytuacja rodzinna wymagały, by wziąć gospodarowanie w swoje ręce. Z początku nie szło mi najlepiej. Nie chciałem gospodarzyć tak jak moi rodzice. Z różych zródeł sciągałem materiały, w których prezentowano ówczesne "nowinki techniczne" i agrotechniczne. Próbowałem wcielać je w życie. Całe nieszczęście tkwiło w tym, że nie wiedziałem, jak je stosować. Wszedłem na pole z nowymi uprawami nie sporządziwszy nawet mapki zasobności gleb, nie orientując się też w stopniu ich zakwaszenia. Rezultaty oczywiście były mizerne, a ja bliski załamania. Na dodatek sąsiedzi zaczęli mówić, że dosięgła mnie kara za odstępstwo od ojcowskiej linii postępowania. powiększ zdjęcie
    - Ja zaś nie przestawałem dociekać dlaczego mi nie wyszło. Nikt mi jednak nieprzyszedł z pomocą. Co było robić? Ze względów czysto ekonomicznych zmuszony bylem zaprzestać eksperymentowania. Nie wróciłem jednak całkiem na stare tory: zacząłem uprawiać ziemniaki, ale wczesne odmiany. Zawarłem umowę o ich dostawę ze Spółdzielnią Ogrodniczą. Znowu odezwały się głosy przestrogi, znowu się wokół podśmiewano. Ja natomiast już po dwu sezonach wiedziałem, że postawiłem na dobrego konia.

    Po raz pierwszy mogłem mówić o sukcesie. W następnych latach rozszerzyłem areał uprawy, sprowadzałem nowe, wysokowydajne odmiany, środki chwastobójcze, wielokrotnie opryskiwałem plantację.
,
    Po raz pierwszy mogłem mówić o sukcesie. Plony były niezłe, bulwy dorodne; zgarnąłem wtedy sporo grosza. Kupiłem to i owo do gospodarstwa i zacząłem budowę stajni, bo dotychczowa nie nadawała się już do użytku. Zdawało się już, że wszedłem na drogę pomyślności, ale radość była przedwczesna. Nastąpiła nowa rejonizacja w uprawie wczesnych ziemniaków i spółdzielnia nie przedłużyła ze mną umowy kontraktacyjnej, po drugie odmiany wczesne zaczęły raptownie zapadać na jakąś chorobę, równocześnie z tym wystąpiły również trudności w nabyciu środków ochrony roślin.

    Postawiłem na truskawki. O nas, Nienadówce mówi się często "truskawkowe zagłębie", truskawek rzeczywiście uprawia się tu sporo. Szybko zorientowałem się, że nie dam rady, za bardzo były pracochłonne. Zostawiłem tylko małą działkę. Parę lat uprawiałem "różności", w końcu zdecydowałem zająć się hodowlą. Wybudowałem oborę i zacząłem chować prosięta i warchlaki, wszedłem w kooperację z gospodarstwem SKR Sokołów Trzebosi.

    Współpraca ta trwa do dziś i układa się dość dobrze.

    Wydaje mi się - ciągnie dalej - że wyszedłem na prostą. Nie ma co narzekać, dorobiłem się nieco, zmodernizowałem gospodarstwo, mam ciągnik, ważniejsze maszyny, nie dawno wybudowałem nową stodołę, myślę o budowie domu. Nie jest źle, pracować jednak trzeba ciężko i szukać.... intensywnie możliwości ulepszenia roboty, skrócenia czasu wykonywania wszelkich czynnośći.

    W naszym zawodzie charakterystyczne jest to, że nie ma nic stałego, pewnego, określonego z góry. Czasami ulewa zniszczy, ogień strawi, choroba zdziesiątkuje, czasami coś się po prostu nie uda. Różnie w gospodarstwie zdarzyć się może. Rolnik co zdobędzie - osiąga upartą, długotrwałą pracą, walcząć nieustannie z przeciwnościami i nie do końca ujarzmioną przyrodą.

przyg. Bogusław Stępień


About | Privacy Policy | Sitemap | Withdraw contract
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013