- Ja zaś nie przestawałem dociekać dlaczego mi nie wyszło. Nikt mi jednak nieprzyszedł z pomocą. Co było robić? Ze względów czysto ekonomicznych zmuszony bylem
zaprzestać eksperymentowania. Nie wróciłem jednak całkiem na stare tory: zacząłem uprawiać ziemniaki, ale wczesne odmiany. Zawarłem umowę o ich dostawę ze Spółdzielnią Ogrodniczą.
Znowu odezwały się głosy przestrogi, znowu się wokół podśmiewano. Ja natomiast już po dwu sezonach wiedziałem, że postawiłem na dobrego konia.
Po raz pierwszy mogłem mówić o sukcesie. W następnych latach rozszerzyłem areał uprawy, sprowadzałem nowe, wysokowydajne odmiany, środki chwastobójcze,
wielokrotnie opryskiwałem plantację.
,
Po raz pierwszy mogłem mówić o sukcesie. Plony były niezłe, bulwy dorodne; zgarnąłem wtedy sporo grosza. Kupiłem to i owo do gospodarstwa i zacząłem budowę
stajni, bo dotychczowa nie nadawała się już do użytku. Zdawało się już, że wszedłem na drogę pomyślności, ale radość była przedwczesna. Nastąpiła nowa rejonizacja w uprawie
wczesnych ziemniaków i spółdzielnia nie przedłużyła ze mną umowy kontraktacyjnej, po drugie odmiany wczesne zaczęły raptownie zapadać na jakąś chorobę, równocześnie z tym
wystąpiły również trudności w nabyciu środków ochrony roślin.
Postawiłem na truskawki. O nas, Nienadówce mówi się często "truskawkowe zagłębie", truskawek rzeczywiście uprawia się tu sporo. Szybko zorientowałem się, że nie
dam rady, za bardzo były pracochłonne. Zostawiłem tylko małą działkę. Parę lat uprawiałem "różności", w końcu zdecydowałem zająć się hodowlą. Wybudowałem oborę i zacząłem chować
prosięta i warchlaki, wszedłem w kooperację z gospodarstwem SKR Sokołów Trzebosi.
Współpraca ta trwa do dziś i układa się dość dobrze.
Wydaje mi się - ciągnie dalej - że wyszedłem na prostą. Nie ma co narzekać, dorobiłem się nieco, zmodernizowałem gospodarstwo, mam ciągnik, ważniejsze maszyny,
nie dawno wybudowałem nową stodołę, myślę o budowie domu. Nie jest źle, pracować jednak trzeba ciężko i szukać.... intensywnie możliwości ulepszenia roboty, skrócenia czasu
wykonywania wszelkich czynnośći.
W naszym zawodzie charakterystyczne jest to, że nie ma nic stałego, pewnego, określonego z góry. Czasami ulewa zniszczy, ogień strawi, choroba zdziesiątkuje,
czasami coś się po prostu nie uda. Różnie w gospodarstwie zdarzyć się może. Rolnik co zdobędzie - osiąga upartą, długotrwałą pracą, walcząć nieustannie z przeciwnościami i nie do
końca ujarzmioną przyrodą.
przyg. Bogusław Stępień
|