Osobowość Roku - 2022

Nienadówka 1980 - wystawa

Foto zmiany

Losowy album


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam

Jan Jagusiak - żołnierz Armii Krajowej


Człowiek z tablicy
 Jan Jagusiak urodził się około 1889 roku w Stobiernej. Ożenił się z Katarzyną z domu Ożóg. Małżonkowie mieli troje dzieci: Stanisława, Emilię i Helenę. Do chwili aresztowania mieszkał z rodziną w Nienadówce.

Przez długi czas wiedzieliśmy o nim niewiele. Jedyną informacją, jaka znajdowała się dotychczas na naszej stronie, była krótka wzmianka pochodząca ze spisu osób, które zginęły podczas II wojny światowej - „Martyrologia”.

Według syna Jana Jagusiaka - Stanisława - w tym zapisie znajdują się jednak pewne nieścisłości dotyczące zarówno okoliczności aresztowania, jak i miejsca śmierci jego ojca.


Nocą 17 marca 1943 roku gestapo przyjechało samochodem do Jana Jagusiaka, mieszkańca Nienadówki Górnej. Drogę wskazała im Józefa Jagusiakowa z Szybistych, mieszkanka Stobiernej. Była ona siostrą Stanisława Szybistego - działacza PPR i GL, poszukiwanego przez Niemców. Podczas przesłuchania, zapytana o brata, powiedziała, że pojechał do szwagra w Nienadówce. Niemcy razem z nią przyjechali do Jagusiaka, a nie zastawszy poszukiwanego, aresztowali Jana Jagusiaka wraz z synem Stanisławem. Józefa Jagusiakowa została rozstrzelana następnego dnia przez Niemców w Świlczy. Jan Jagusiak trafił do Oświęcimia, gdzie zginął. Jego syn Stanisław po pewnym czasie został zwolniony z aresztu.

Okupacja i działalność w Armii Krajowej


Jan Jagusiak wstąpił do konspiracyjnego podziemia w 1942 roku. Był żołnierzem I plutonu zorganizowanego i dowodzonego przez Walentego Nowaka ps. „Topór”. Dowódcą jego drużyny był Jakub Nowról.

Ze wspomnień syna Jana Jagusiaka wiemy, że brał on udział w różnych akcjach konspiracyjnych. Jedną z nich było przyjmowanie zrzutów alianckich w lasach za Przewrotnem. Miejscami takich zrzutów były m.in. Poręby Kupieńskie i Kłapówka.
Dwie furmanki załadowane bronią ze zrzutu Jan Jagusiak, razem z Jakubem Ożogiem - również żołnierzem AK - przywiózł do Nienadówki i ukrył w swojej stodole. Ten ogromny magazyn broni dwa dni później omal nie wpadł w ręce niemieckie podczas rewizji w domu Jagusiaka i jego aresztowania wraz z synem Stanisławem.

Dramat tamtych chwil szczegółowo opisał Stanisław Jagusiak w swoich wspomnieniach. W tym miejscu warto jednak przytoczyć przede wszystkim okoliczności aresztowania oraz późniejszą drogę Jana Jagusiaka.

Aresztowanie i śmierć w obozie Sachsenhausen


Jan Jagusiak został aresztowany właściwie bez powodu. Niemcy poszukiwali jego brata - Józefa Jagusiaka, mieszkańca Stobiernej, który działał w konspiracji.

Kiedy Niemcy pojawili się w domu Józefa, jego żona - Józefina Jagusiak - powiedziała im, że mąż pojechał do swojego brata Jana w Nienadówce. Niemcy zabrali ją ze sobą. W Nienadówce wstąpili jeszcze po sołtysa Chorzępę i razem udali się do domu Jana Jagusiaka.

Pies, który głośnym szczekaniem zaalarmował domowników, został przez Niemców zastrzelony. Nie znajdując poszukiwanego Józefa, rozpoczęli rewizję. Na szczęście - najwyraźniej nie mając większych podejrzeń - ograniczyli ją jedynie do domu. Stodoła, w której ukryta była broń ze zrzutu, nie wzbudziła ich zainteresowania. Trudno sobie wyobrazić, co mogłoby się stać z mieszkańcami wsi, gdyby magazyn broni został wówczas odkryty.

Jedyną rzeczą, która mogła zwrócić uwagę Niemców, były pokwitowania składek płaconych przez Stanisława Jagusiaka na LOK w czasach szkolnych. Pomimo braku jakichkolwiek dowodów na działalność antyniemiecką Jan Jagusiak został wraz z synem Stanisławem aresztowany i osadzony w siedzibie gestapo w Rzeszowie.

Obaj byli tam przesłuchiwani i torturowani przez dziewięć dni. Następnie przewieziono ich do rzeszowskiego więzienia „na Zamku”, gdzie poddawano ich dalszym przesłuchaniom.

Po dwóch miesiącach Stanisław Jagusiak opuścił więzienie i wrócił do Nienadówki, nikogo nie wydając. Jan Jagusiak przebywał „na Zamku” około dziewięciu miesięcy.

Po tym czasie został wywieziony do obozu pracy w Pustkowie, a następnie przetransportowany do KL Auschwitz (Oświęcim). Według wcześniejszych zapisów miał tam zginąć. Jednak z relacji syna wynika, że z Oświęcimia został przewieziony transportem do Niemiec, gdzie trafił do kolejnego obozu - Sachsenhausen.

Tam pracował jako robotnik leśny. Zginął od kuli niemieckiego strażnika. Jak wspominał jego syn:

„Pewnego dnia, wracając z pracy w lesie do obozu, mój ojciec schylił się, aby podnieść leżący na drodze kawałek brukwi, która spadła z wozu. Więźniom nie wolno było tego robić. Zauważył to eskortujący więźniów strażnik. Padł strzał. Mój ojciec został zastrzelony”.

Jan Jagusiak miał wówczas 54 lata.

Upamiętnienie


 Nazwisko Jana Jagusiaka znajduje się wśród nazwisk ofiar II wojny światowej z parafii Nienadówka. Tablica upamiętniająca poległych została w murowana we frontonie kościoła parafialnego.

Może nie udało się napisać zbyt wiele o kolejnym człowieku z tej tablicy, jednak warto cieszyć się z tego, że w pamięci młodszego pokolenia będzie on już mniej anonimowym imieniem i nazwiskiem.

przyg: Elżbieta Motyl
Bogusław Stępień

Comments: 0

About | Privacy Policy | Sitemap | Withdraw contract
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013