Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Kopiec w Trzebosi


łamistrajk z Nienadówki
Kopiec i sama Trzeboś jako wieś, często mieli pod "górkę" u nienadowian. A to przez łamistrajka lądowali w obozie koncentracyjnym, a to pisarz obsmarował im księdza w swojej książce, a to ktoś ważny robił im przeszkody, kiedy po słusznie minionym systemie, chcieli przywrócić kopcowi jego pierwotne upamiętnienie. Może ktoś z odwiedzających słyszał coś o łamistrajku i uwięzionych przez niego, chętnie bym poznał tę historię dokładniej. Polecam ciekawy artykuł zamieszczony w Nowinach Rzeszowskich w dn. 15 11 1994r, autorstwa Krzysztofa Szeligi.




KRZYSZTOF SZELIGA

W PRZESZŁO 1000-LETNICH NASZYCH DZIEJACH odzyskanie niepodległości w 1918 r. było wydarzeniem szczególnie doniosłym i niezwykłym. W jesieni 1918 r. spełniło się, zdawać by się mogło dotychczas nie ziszczalne, marzenie wielu pokoleń Polaków. Ofiara cierpienia i krwi została przyjęta, a słowa: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie" spełniły się. 11 listopada 1018 r. J. Piłsudski objął naczelne dowództwo nad tworzącym się wojskiem polskim. W rocznicę tego dnia obchodzi się Święto Niepodległości.

      Po odzyskaniu niezawisłego państwa, po 128 latach niewoli Polacy upamiętniali to wydarzenie setkami pomników. Mieszkańcy Trzebosi nie opodal Sokołowa Młp. w. Rzeszowskiem uczcili to dziejowe wydarzeni swoistym pomnikiem - wznieśli kopiec w samym środku geograficznym swojej miejscowości.

Na miarę możliwości


      Z pomysłem usypania kopca dla upamiętnienia wielkiego wydarzenia dziejowego wystąpił kierownik miejscowej Szkoły Powszechnej Jan Bielak - wspomina Jan Woś, który zapamiętał dokładnie przebieg tego czynu, rzeczywiście społecznego. Wieś nasza miała wówczas trzy autorytety - mówi - byli to: ksiądz proboszcz, kierownik szkoły i wójt. Wszyscy byli ludźmi nieposzlakowanej uczciwości, wszyscy żarliwi patrioci, którzy szczerze pragnęli polepszenia bytu mieszkańców wsi, jej rozwoju gospodarczego i kulturalnego.

      Ksiądz proboszcz Teofil Lewicki był świątobliwym kapłanem, jak tylko mógł, to, wspomagał swych najuboższych parafian. Sam niewiele miał, bo wieś była bardzo biedna, gospodarstwo plebańskie małe, 6 mórg pola, kawałek łąki i las. W Trzebosi objął parafię niedługo po odzyskaniu niepodległości ok. 1822 roku. Znał się dobrze na rolnictwie i umiał ludziom doradzić. Kierownik naszej szkoły Jan Bielak był znakomitym nauczycielem, bardzo czynnie działał w PSL Piast, był nawet posłem do Sejmu Rzeczypospolitej w latach 1922 - 1927. Wiem o tym z opowiadań - wspomina J. Woś, bo sam jestem urodzony w 1934 r. Wójtował p. Cisek cieszył się wielkim poważaniem, bo bardzo, sumiennie wykonywał swoje obowiązki.

      Trzeboś była uboga, ziemia niezbyt są tu urodzajne. Wieś powstała przed wiekami na leśnej polanie, która powstała po wytrzebieniu, czyli wykarczowaniu lasów w tej części Puszczy Sandomierskiej. Na początku było tutaj, tylko 6 gospodarstw, a wśród tych pierwszych osadników był też Woś, nieznany z imienia, a przybyły wedle tradycji rodzinnej z Poznańskiego. Przez wieki ludzie tu żyli biednie, ale spokojnie. Najważniejsze, co sam zapamiętałem z dzieciństwa, to że byli, sobie życzliwi, skłonni do wzajemnej pomocy i prawdomówni.

      Szkoła znajdowała się w budynku wzniesionym z modrzewiowego drewna. Niegdyś, z tego właśnie drewna został wybudowany kościół św. Ducha w Sokołowie. Minęły setki lat, gdy tę świątynię rozebrano i wzniesiono murowaną.

      Cały kościółek przeniesiono do Trzebosi, Modliły się tam całe pokolenia, aż znów budowlę rozebrano i postawiono, murowaną świątynię. Z modrzewiowego drewna wybudowano zaś organistówkę i szkołę. W tym budynku właśnie się uczyłem. Teraz znajduje się on w Muzeum Budownictwa Ludowego w Kolbuszowej. W Trzebosi zaś wybudowano okazałą szkołę murowaną.

      Niedaleko stąd znajduje się kopiec, o którym mówimy. W innych miejscowościach stawiali ludzie pomniki, żeby uczcić odzyskanie niepodległości. W Sokołowie wystawili na rynku bardzo piękny pomnik z postacią królowej Jadwigi.

      Trzeboś usypała kopiec, na miarę swoich możliwości. Prace nad tym rozpoczęły się jeszcze w 1932 r.

Miał być wyższy i większy


      U podstaw kopca umieszczono butelkę z ziemią z pól bitewnych i drugą z pismem, w którym było napisane z jakiej to przyczyny wieś ten kopiec usypała. Nie stać było, przy ówczesnym ubóstwie, ludzi na jakieś ozdobne urny na ziemię z pól bitew. W 1935 r. ks. T. Lewicki poświęcił kopiec. Przybyła na tę uroczystość cała wieś, przyszli ludzie z okolicy. Zamysł był, żeby Kopiec nadal sypać, aby był jeszcze wyższy. Ale pojawiły się nieprzewidziane trudności. W 1938 r. spustoszył Trzeboś wielki pożar, spłonęło 60 budynków w 28 gospodarstwach. Stało się to w czasie upalnego lata, przez dwa miesiące nie padał deszcz. Strzechy były wysuszone, Zapaliły się sadze w kominie u jednego z gospodarzy, ogień ogarnął dom i zabudowania. Wiał wtedy silny wiatr. Słomiane kiczki, czyli pęki słomy, z których składały się strzechy, niczym płonące pochodnie fruwały w powietrzu. Nastał później czas żmudnej i długotrwałej odbudowy. Ludzie nie myśleli już o dalszym sypaniu ziemi na kopiec.

      Zresztą w 1938 r. p. J. Bielak przeniósł się z rodziną do Mrowli koło Rzeszowa. Dobrze zrobił, bo w 1939 r. Niemcy o niego dopytywali się.

powiększ zdjęcie

Pod zdjęciem mylnie podano datę jego wykonania, zdjęcie wykonano dużo wcześniej. Znajduje się też na okładce książki p. Z. Bielaka i jest w niej datowane na 1934r.

Zarys dziejów wsi puszczańskiej Trzeboś - Zbigniew Bielak


      Kopiec przetrwał II wojnę, po niej nastały takie czasy, że nikt nie myślał o jego podwyższaniu Od dawna już nie żył Jan Bielak, a ks. T. Lewicki zmarł w czasie kazania w 1952 roku, O tym zasłużonym duchownym pisał nieżyczliwie - opowiada J. Woś, poeta J. B. Ożóg w powieści, którą drukowały w odcinkach „Nowiny Rzeszowskie”. Oczywiście nadał on duchownemu inne nazwisko, ale wieś rozpoznała i zawrzała z oburzenia. Mój ojciec napisał list do redakcji który posłano poecie. Wyjaśniał, że postać stworzył literacką, fikcyjną, gazeta wstrzymała druk powieści, która ukazywała się już tylko w wydaniach mutacyjnych „Nowin Rzeszowskich”. Ojciec mój wiedział, jak się bardzo rozminął poeta z prawdą. Nie lubił tego. Za młodu służył w armii austriackiej, w stopniu sierżanta. Z wielkim zamiłowaniem czytał książki, znał też biegle niemiecki w mowie i piśmie.

Osłupienie w Trzebosi


      W klika lat po tymi wydarzeniu, które tak oburzyło mojego ojca przyjechał do Trzebosi Franciszek Cudo, prezes Powiatowego Komitetu ZSL, w Kolbuszowej, w towarzystwie Instruktora partyjnego PZPR. Przybyli z pomysłem, który wywołał osłupienia wśród mieszkańców wsi. Twierdził bowiem, że kopiec został usypany dla upamiętnienia strajku chłopskiego w 1937 r. Dlatego trzeba jeszcze umieścić odpowiednią tablicę. Ludzie zaniemówili i byli zakłopotani. Wieś rzeczywiście uczestniczyła w strajku 1937r. Wielki kryzys przełomu lat dwudziestych i trzydziestych dał się we znaki polskim rolnikom. Nie udało się usunąć skutków i tego wstrząsu gospodarczego. W II Rzeczypospolitej produkty rolne były, bardzo tanie, a przemysłowe bardzo drogie. Wieś szybko biedniała. Strajk w 1937 r. polegał na tym, że chłopi zaprzestali zaopatrywać miasta w żywność. Pikietowali drogi dojazdowe, żeby jakiś łamistrajk nie pojechał ukradkiem do miasta. Pewien mieszkaniec Nienadówki, który przez Trzeboś jechał do Sokołowa starł się z pikietą. Chłopi, którzy wzbraniali mu przejazdu, zostali nawet osadzeni w obozie karnym w Berezie Kartuskiej. Smutne to były wydarzenia.

      Nie wiedzieliśmy jak się zachować, gdy przedstawiciele władz wystąpiły ze swoim pomysłem. Obawialiśmy się protestować, bo skutki mogły być nieprzyjemne, a przecież i tak wiedzieliśmy, z jakiego powodu nasi rodzice sypali kopiec. W ich odczuciu te dwa wydarzenia - odzyskanie niepodległości i jeden ze strajków - były nieporównywalne, Pierwsze miało wymiar dziejowy, a drugie było po prostu przejawem aspołecznego niezadowolenia, niewątpliwie uzasadnionym, bo wsi potrzebna była pomóc. Zawsze i wszędzie czas pomyślny przeplatał się z niepomyślnym, a dobrobyt z biedą. Powiatowe władze ZSL ufundowały tablicę i umieściły na na kopcu. W Czasie tej uroczystości przemawiali dostojnicy z powiatu i województwa, dwóch chłopów więzionych w Berezie Kartuskiej opowiedziało o swoich przeżyciach. Później był bal w szkole, oczywiście dla przyjezdnych dostojników i ich świty.

Potrzebna jest nowa tablica


      Po dziś dzień znajduje się na kopcu tablica zniekształcająca intencje mojego ojca i mieszkańców wsi - mówi p. Zbigniew Bielak z Rzeszowa. Ojciec mój był rodowitym góralem, pochodził z Siedlec koło Nowego Sącza, a dziadek powszechnie tam szanowany był we wsi sołtysem. Jan Bielak urodził się w 1886 r. Seminarium Nauczycielskie ukończył w Nowym Sączu. Pracował w szkołach pow. kolbuszowskiego - w Hadykówce, Zielonce i Trzebosi. Matka nasza Józefa, też ukończyła Seminarium Nauczycielskie w Nowym Sączu, tylko - cokolwiek później, i również była nauczycielką. Obecnie ma 96 lat i mieszka w Rzeszowie. W Trzebosi oprócz moich rodziców uczyły jeszcze dwie - nauczycielki: Anna Gorzkiewicz i Jolanta Przybylska. W wielu wsiach ówczesnego powiatu kolbuszowskiego ojciec mój był znany zarówno z pracy zawodowej, jak i z działalności w PSL „Piast”. Pamiętam, jak nas odwiedzał Wincenty Witos, a ja i moja o dwa lata starsza siostra Janina siadywaliśmy mu na kolanach. W 1938 r. rodzice przenieśli się do Mrowli, skąd mieliśmy bliżej do szkól w Rzeszowie. Ojciec zmarł w 1948 r. Zdziwiłby się bardzo i niemile napisem na tablicy, którą umieszczono na kopcu. Trzeba ją chyba gdzieś przenieść, a umieścić nową, że kopiec usypali mieszkańcy Trzebosi, aby uczcić odzyskanie wolności i niepodległości.

przyg: Bogusław Stępień

Comments: 0

About | Privacy Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013