Mimo wybudowania w połowie XVI wieku na terenie dzisiejszej Nienadówki kościoła, parafia utworzona została tu dopiero kilkadziesiąt lat później, już na początku wieku XVII. Brak
bliższych danych na temat organizacji i przebiegu pracy duszpasterskiej w tym akurat okresie. "A dalej od założenia kościoła, czy byłoby to niewiadome przez kogo parafia była
zarządzana i czyżby była własnością parafian ? Żadnego świadectwa starożytność o tem nie zostawiła" - odnotował w historycznym opracowaniu " Na wieczną rzeczy pamiątkę" Ks.
Stanisław Radziejowski, miejscowy proboszcz w latach 1775-1801. Może nienadowska świątynia stanowiła wówczas kościół filialny parafii Łąka.
Fundatorem parafii w Nienadówce była dziedziczka sokołowskiego dominium Anna z Pilczy, wraz ze swoim mężem Krzysztofem Kostką. Akt erekcyjny, wydano w siedzibie państwa Kostków -
pałacu łąckim, nosi datę 14 września 1601 r.(w święto Podwyższenia Krzyża)
Czytamy w nim m.in.: W imię Pańskie. Amen. Wszystkie ludzkie czyny odchodzą w zapomnienie, jeżeli nie zostaną zapisane w pomnikach literatury. dlatego my" Krzysztof Kostka
ze Stangenbergu w województwie pomorskim wraz z najdroższą małżonką Anną z Pilczy dziedziczką w Łące i Nienadówce, oznajmiamy, że uważamy, iż należy umocnić i wyposażyć kościół
parafialny wzniesiony w naszej posiadłości Nienadówce pod wezwaniem św Bartłomieja. Pragnąc by we wspomnianym kościele wzrastała cześć Boża i zawsze trwała, po uprzednim
zastanowieniu, ufni radą przyjaciół, w zamian za cierpliwość obecnego proboszcza Stanisława Woscinusa, stosownie do okoliczności wyposażamy i umacniamy ...
Probostwo nienadowskie aktem tym otrzymało 1.5 łana pol, wolny przemiał zboża w młynie, oraz pozwolenie na pobieranie drzewa z lasu dominium zarówno do celów budowlanych jak i
opałowych, a także swobodny wypas bydła. Dokument określa nazwiskiem sąsiadów, granic majętności. Łany plebańskie od północy graniczyły z gruntami dworskimi w Trzebusce, na
południu dochodziły zaś do samego Cisowca.
Fundatorowie parafii zastrzegli sobie prawo patronatu oraz prawo przydzielania proboszcza dla siebie i swoich następców. ponadto zobowiązano każdorazowego proboszcza do
odprawiania dwóch Mszy św. w tygodniu: jedną za dusze grzeszników i drugą - za zmarłych fundatorów parafii. Postanowiono w tekście aktu erekcyjnego, że rządca parafii do tego
zobowiązany pod kara wieczystej klątwy" Obowiązek ten zmienił w 1714 r. biskup przemyski Jan Kazimierz Bokum. Odtąd za fundatorów parafii odprawiać miano jedną Mszę św. w
ciągu roku.
Nowo erygowana parafia Nienadówka obejmująca prócz samej Nienadówki również Stobiernę- Krzywe, Trzeboś i Medynię, właczona została do dekanatu rzeszowskiego diecezji przemyskiej.
Wkrótce jednak (1603 r.) utworzono nowy dekanat sokołowski, w którym obok szeregu bliższych i dalszych parafii, znalazła się też nienadowska. Dziekanem mianowany został Adam
Podgórny z Sokołowa. Taki stan organizacyjny przetrwał 27 lat. W 1630 r., dokonano reorganizacji wewnętrznego podziału tej części przemyskiej diecezji znosząc dekanat sokołowski,
a w to miejsce tworząc nowy leżajski. Trzeba było upływu trzystu - bez mała - lat, by dekanat sokołowski powrócił. Nastąpiło to w 1921 r,, a jego pierwszym dziekanem mianowano
ówczesnego nienadowskiego proboszcza ks. Ludwika Bukałę. Od tego momentu parafia w Nienadówce nieprzerwanie pozostaje w sokołowskim dekanacie. Na przestrzeni wieków
zmieniła się jej rozległość i wielkość. Najpierw odłączyła się Stobierna - Krzywe, gdy w 1789 r. Benedykt Grabiński ufundował w Sobiernej parafię, następnie odeszły Trzeboś i
Medynia (w 1795 r.) zaś w czasach współczesnych część Trzebuski, gdzie erygowano w 1988 odrębną parafię. Ostatnio zaś parafia w Nienadówce zmieniła wraz z dekanatem przynależność
diecezjalną. Od 25 marca 1992 r. pozostaje cząstką nowej diecezji rzeszowskiej.
Edward Winiarski
|
Write a comment
Patriotyzm na pokaz - Wola Krzysztoporska (Friday, 29 May 2026 20:23)
Patriotyzm na pokaz
„Patriotyzm na pokaz” to dziś coraz częstsze zjawisko: uroczyste składanie wieńców pod pomnikami, podniosłe przemówienia o bohaterach narodowych i głośne deklaracje o obronie ojczyzny. Wszystko wygląda pięknie w świetle kamer i podczas oficjalnych obchodów. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy za patriotycznymi hasłami nie idą realne działania służące lokalnej wspólnocie i ochronie narodowego interesu.
W gminie Wola Krzysztoporska pamięta się o tych, którzy walczyli i ginęli za polską ziemię. Jednocześnie od lat konsekwentnie przygotowuje się ogromne tereny inwestycyjne w rejonie Majków Duży, Rokszyc i Gomulina pod działalność wielkich centrów logistycznych oraz zagranicznych koncernów. Oficjalne materiały gminy wprost promują setki hektarów gruntów jako atrakcyjne zaplecze dla inwestorów, wskazując strategiczne położenie przy trasach A1 i DK74 oraz rozwój infrastruktury logistycznej.
Trudno nie dostrzec tu pewnej sprzeczności. Z jednej strony mówi się mieszkańcom o historii, tradycji i przywiązaniu do ojczyzny, z drugiej — najlepsze grunty rolne stopniowo przekształca się w przestrzeń podporządkowaną interesom międzynarodowego biznesu. Rolniczy charakter regionu ustępuje miejsca magazynom, parkingom dla tirów i halom logistycznym. W oficjalnych komunikatach przedstawia się to jako „rozwój”, ale coraz częściej pojawia się pytanie: rozwój dla kogo? Dla mieszkańców i przyszłych pokoleń czy przede wszystkim dla dużych podmiotów, które traktują lokalizację wyłącznie jako element swojej sieci dystrybucyjnej?
Patriotyzm nie powinien ograniczać się do symbolicznych gestów i odświętnych deklaracji. To również odpowiedzialność za ziemię, krajobraz, lokalną gospodarkę i bezpieczeństwo ekonomiczne wspólnoty. Trudno mówić o trosce o ojczyznę, gdy jednocześnie oddaje się strategiczne tereny pod dyktando wielkiego kapitału, często kosztem rolnictwa, środowiska i lokalnej tożsamości. Jeszcze bardziej kontrowersyjnie brzmią sytuacje, w których samorządowcy publicznie chwalą i dziękują zagranicznym inwestorom, jakby podstawowym zadaniem władz było zabieganie o interes korporacji, a nie ochrona dobra mieszkańców.
Coraz więcej osób dostrzega, że współczesny „patriotyzm” bywa wygodnym hasłem marketingowym — dobrze wygląda podczas akademii i świąt państwowych, ale znika tam, gdzie zaczynają się wielkie pieniądze i polityczno-biznesowe układy. Prawdziwa miłość do ojczyzny powinna oznaczać coś więcej niż przemówienia i znicze. Powinna oznaczać odwagę do stawiania granic, obronę lokalnych interesów i myślenie o tym, jaka Polska zostanie przyszłym pokoleniom.
Patriotyzm, Patriotyzm Na Pokaz, Wola Krzysztoporska, Majków Duży, Centra Logistyczne, Zagraniczne Korporacje, Polska Ziemia, Samorząd, Lokalna Polityka, Kapitał zagraniczny, Tereny Inwestycyjne, Rolnictwo, Ojczyzna, Hipokryzja, Polska Wieś, Logistyka, A1, Interes Narodowy, Społeczeństwo